
IPN właśnie poinformował, że z ekspertyzy grafologów wynika, iż Lech Wałęsa był w latach 70-tych TW "Bolkiem". Czy moment publikacji raportu na temat dokumentów sprzed 40 lat jest przypadkowy. Kto wie, czy najlepszą odpowiedzią na to pytanie nie jest ten tweet blogera Marcina Kamińskiego z "Liberté!".
REKLAMA
"Właśnie zabijamy ostatni bastion demokratycznego państwa - niezależne sądy, ale macie tu 40-letni kwit na Wałęsę" – pisze Kamiński. I wskazuje, że materiały mające kompromitować Lecha Wałęsę to po prostu zasłona dymna dla władzy. Mało istotny temat byłego prezydenta, który władzę stracił 22 lata temu przykrywa autorytarne działania obecnych rządzących
Przypomnijmy, iż z opinii biegłych wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia podpisał Lech Wałęsa. We wtorek poinformował o tym szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prok. Andrzej Pozorski. Dodał, że w aktach "Bolka" znalezionych w domu byłego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka brak jest śladów przerabiania i kopiowania. Grafolodzy jednoznacznie potwierdzili, iż dokumenty z teczki TW "Bolka" są podpisane przez byłego prezydenta.
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
