
We wtorek IPN oświadczyło, że Lech Wałęsa był współpracownikiem Służb Bezpieczeństwa - TS "Bolkiem". Sprawę w programie "Warto rozmawiać" komentował prezydent Andrzej Duda. Podkreślił, że bez wątpienia jego poprzednik jest bohaterem, ale powinien był wyjaśnić swoją przeszłość i za nią przeprosić.
REKLAMA
– Nie powiedział jasno: no niestety, tak było, na początku w latach 70, kiedy byłem młodym robotnikiem, że rzeczywiście podpisałem, współpracowałem. Tak, zgrzeszyłem z tamtego punktu widzenia. Donosiłem, ale chciałem dobrze – założył Duda. – (...) Wszyscy wiecie, że byłem więziony, wszyscy wiecie, że byłem prześladowany, a przecież miałem rodzinę – mówił. Dodał, że "ludzie absolutnie, by to zrozumieli". – I nie byłoby tych wszystkich problemów, tej matni, w jaką Lech Wałęsa się uwikłał później jako prezydent, kiedy żądał dostarczenia mu swoich akt, które znalazły się w archiwach SB - podkreślił prezydent.
Ocena Andrzeja Dudy była jednoznaczna. Z jego punktu widzenia, Wałęsie nie wolno odbierać zasług, choć "są też czarne karty". A wystarczyło, jak stwierdził na antenie TVP1, "przeprosić", "można było w pełni odwrócić" tę kartę. – Bo działalność Lecha Wałęsy w latach 80. już w istotnym stopniu, czy wręcz całkowicie odwróciła tę kartę. I później to, co się zdarzyło w latach 90., na co właściwie trudno znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie – uznała głowa państwa.
Przypomnijmy, grafolodzy stwierdzili, że dokumenty SB znalezione w domu gen. Kiszczaka były podpisane ręką byłego prezydenta. – Myślę, że dziś nie ma żadnych wątpliwości co do współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Natomiast teraz można stawiać nowe pytania: na ile to, że Wałęsa podjął tę decyzję w latach 70 wpływało na jego działania później, w latach 80. i po 1989 roku – mówił we wtorek szef IPN Jarosław Szarek.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
