
Jeszcze niedawno kanclerz Angela Merkel wydawała się być wrogiem numer jeden Polski i Jarosława Kaczyńskiego. Awansowała jednak na "najlepszą opcję dla Polski", a wrogiem został jej główny konkurent w walce o urząd kanclerza. Kim jest Martin Schultz, którego PiS tak się boi?
REKLAMA
Urodził się w Hehlrath, małym miasteczku w Północnej Nadrenii-Westwalii w 1955 roku. Miasteczko było tak małe, że w końcu stało się dzielnicą większego Eschweiler. Był najmłodszym z pięciorga dzieci Alberta i Clary Schultz.
Jako dziecko nie wyróżnił się niczym szczególnym, w szkole też orłem raczej nie był. Dwukrotnie nie udało mu się zdać do 11 klasy, w związku z czym przerwał naukę, mając na koncie tylko tak zwaną "małą maturę". Po roku jednak wrócił do szkoły i ostatecznie zdobył wykształcenie zawodowe – został księgarzem. I choć w ciągu 9 lat dorobił się własnej księgarni, to książki nie wystarczały mu do szczęścia. Polityką zainteresował się dość wcześnie, w wieku 22 lat wstąpił do "Jusos", czyli młodzieżówki Socjademokratycznej Partii Niemiec (SPD).
Z małego miasteczka na europejskie salony
Z ramienia SPD był radnym w miejscowości Würselen, później piastował kolejne funkcje, powoli osiągając kolejne szczeble politycznej kariery. Przy czym, co ciekawe, bardziej rozpoznawalny był w Europie niż w samych Niemczech. Martin Schultz od lat zasiada w Parlamencie Europejskim, jest jednym z eurodeputowanych z najdłuższym stażem.
Z ramienia SPD był radnym w miejscowości Würselen, później piastował kolejne funkcje, powoli osiągając kolejne szczeble politycznej kariery. Przy czym, co ciekawe, bardziej rozpoznawalny był w Europie niż w samych Niemczech. Martin Schultz od lat zasiada w Parlamencie Europejskim, jest jednym z eurodeputowanych z najdłuższym stażem.
Do europarlamentu po raz pierwszy został wybrany w 1994 roku, od tej pory już zawsze skutecznie ubiegał się o reelekcję.
W PE piastował stanowisko koordynatora Podkomisji ds. Praw Człowieka, podobną funkcję pełnił też w Komisji ds. Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Najwyższym urzędem, jaki sprawował w strukturach unijnych było stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Dopiero 17 stycznia tego roku na tym stanowisku zastąpił go Antonio Tajani. Tymczasem Martin Schultz został oficjalnym kandydatem SPD na urząd kanclerza Niemiec.
Słynie z radykalnych poglądów i ostrego języka. Do historii przeszła jego wymiana zdań z premierem Włoch Silvio Berlusconim, którego nazwał mafiozem i troglodytą. W odpowiedzi usłyszał, że mógłby grać rolę kapo w filmie o Auschwitz. Schultz nie ograniczał się do obrażenia jedynie włoskiego premiera. Szczególnie często i nader krytycznie wypowiada się o rządzie PiS. Nie można się dziwić, że jego wypowiedzi nie przypadły do gustu polskim prawicowcom.
Zna języki, erudyta, oczytany
– Wiedzieliście, że ten ćwok Martin Schultz nie ma matury i nie mówi żadnym obcym językiem obcym, a rządzi Europą? – dziwił się na Twitterze Cezary Gmyz, od kilku miesięcy korespondent TVP w Berlinie. Gmyz jednak nie ma racji, Schultz oprócz niemieckiego mówi w kilku innych językach: angielskim, niderlandzkim, hiszpańskim. Nie tylko zresztą zna języki, ale zwykle ma w nich wiele do powiedzenia, a w Europie uchodzi za erudytę i osobę oczytaną.
– Wiedzieliście, że ten ćwok Martin Schultz nie ma matury i nie mówi żadnym obcym językiem obcym, a rządzi Europą? – dziwił się na Twitterze Cezary Gmyz, od kilku miesięcy korespondent TVP w Berlinie. Gmyz jednak nie ma racji, Schultz oprócz niemieckiego mówi w kilku innych językach: angielskim, niderlandzkim, hiszpańskim. Nie tylko zresztą zna języki, ale zwykle ma w nich wiele do powiedzenia, a w Europie uchodzi za erudytę i osobę oczytaną.
Jest politykiem charyzmatycznym i ma wielką wiedzę na temat polityki zagranicznej. Wielką niewiadomą jest jednak, jak sobie poradzi na stanowisku kanclerza, jeśli uda mu się wygrać wyścig z Angelą Merkel. A ma na to duże szanse. Według sondaży poparcie Niemców dla jego kandydatury rośnie, zaś różnica między nim a Merkel wynosi już tylko kilka punktów procentowych.
Schultz przez lata zasiadania w komisjach praw człowieka wielokrotnie ganił Polskę za łamanie praw obywatelskich. Szczególnie mocno obrywa się rządowi PiS za zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale i zapowiadana reforma sądownictwa spotkała się z ostrymi słowami przewodniczącego PE. Martin Schultz znany jest politykom Prawa i Sprawiedliwości od dawna. Nazywa ich prawicowymi populistami. I to nie jest nic nowego, jeszcze w latach 2005-2007 wypowiadał się bardzo negatywnie pod adresem rządu w Warszawie.
Merkel jest przewidywalna, Schultz pozostaje zagadką
Dla Jarosława Kaczyńskiego i jego partii Schultz jest jak najgorszym kandydatem na urząd kanclerza. Można być pewnym, że pełniąc ten urząd jeszcze nie raz dałby dowód tego, jak bardzo krytycznie ocenia deptanie zasad demokratycznych przez rząd Beaty Szydło. Jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego próbował narzucić na Polskę sankcje. Jako kanclerz Niemiec może na forum międzynarodowym jeszcze głośniej nawoływać do bojkotu Polski lub nałożenia na nią kar finansowych. Za co? Na przykład za konsekwentne odmawianie przyjęcia imigrantów z Syrii. A ze zdaniem Niemiec inne państwa Unii Europejskiej zwykły się liczyć.
Dla Jarosława Kaczyńskiego i jego partii Schultz jest jak najgorszym kandydatem na urząd kanclerza. Można być pewnym, że pełniąc ten urząd jeszcze nie raz dałby dowód tego, jak bardzo krytycznie ocenia deptanie zasad demokratycznych przez rząd Beaty Szydło. Jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego próbował narzucić na Polskę sankcje. Jako kanclerz Niemiec może na forum międzynarodowym jeszcze głośniej nawoływać do bojkotu Polski lub nałożenia na nią kar finansowych. Za co? Na przykład za konsekwentne odmawianie przyjęcia imigrantów z Syrii. A ze zdaniem Niemiec inne państwa Unii Europejskiej zwykły się liczyć.
Na PiS i ogólnie polską prawicę padł blady strach, że oto w wyborach ma szansę na zwycięstwo kandydat partii socjaldemokratycznej. W internecie można znaleźć wiele komentarzy mówiących o tym, że Niemcy będą mieć przywódcę wywodzącego się z ugrupowania, które przychylnie odnosi się do współpracy z Rosją. Prawicowi publicyści twierdzą, że wybór Schultza może poważnie osłabić Unię Europejską. Konrad Kołodziejski z wPolityce pisze wręcz o tym, że wybór Schultza zagrozi spójności UE.
Politycy PiS przekonują, że UE nie jest tworem idealnym i wymaga głębokich reform. Ale prawda jest taka, że rząd PiS bez ociągania i pełnymi garściami korzysta ze środków unijnych. Gdyby okazało się, że po wyborze Martina Schultza na kanclerza Niemcy będą domagać się reformy systemu dopłat, Polska będzie tym krajem, który może stracić najwięcej.
Jarosław Kaczyński, który jeszcze nie tak dawno temu sugerował, że Angela Merkel była agentem komunistycznej stasi ma zapewne świadomość tego, iż „żelazna kanclerz” wbrew pozorom jest przyjaciółką Polski i Polaków. To właśnie dlatego prezes PiS woli, żeby to ona dalej zasiadała w szefa rządu. Wiadomo, czego można się po niej spodziewać, natomiast trudno dziś wyczuć, jak Schultz zareagowałby na antyniemiecką retorykę PiS.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
