
W miłość jednocześnie romantyczną i namiętną, która przezwyciężyłaby wszystkie przeszkody i trwała aż po grobową deskę wierzą nawet ci, którzy dawno porzucili niedzielne msze, a ideały kapitalizmu przekonują ich równie słabo, co hasła fanatycznych wegetarian. Trudno nie zgodzić się z socjologiem Ulrichem Beckiem, który uważał, że w zlaicyzowanych społeczeństwach ponowoczesnych miłość pełni często funkcję niemal religijną. Niestety, aż nazbyt często podchodzimy do niej z pozycji Świętej Inkwizycji.
Poławiacze pereł i poszukiwacze złota
Ekshibicjonizm dla dwojga
Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl
