
To jest normalna rzecz przy przegrupowaniu – tak generał Jarosław Mika, dowódca 11. Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu próbował usprawiedliwić serię kraks z udziałem amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce. Kiedy padło kłopotliwe pytanie do pułkownika Christophera Norrie, nasz generał zasłonił go własną piersią i starał się usprawiedliwić.
— Dziś już mogę powiedzieć otwarcie, że nasi sojusznicy przyzwyczaili się do naszych dróg i do tych warunków, które panują — powiedział generał Jarosław Mika. Konferencję zorganizowano z okazji powitania w Bolesławcu amerykańskich żołnierzy. Dziennikarzy najbardziej interesowało to, dlaczego żołnierze tak często ulegają u nas wypadkom samochodowym. I choć adresatem pytania był pułkownik Christopher Norrie, dowództwa stacjonującego w Żaganiu oddziału, generał Jarosław Mika nie dopuścił go do głosu. Generał zaczął niejasno tłumaczyć, że zadaniem żołnierzy jest doskonalenie się w każdym kierunku.
Tymczasem Amerykanie powodują wypadek za wypadkiem. 19 stycznia – stłuczka samochodu Hummer z ciężarówką, 21 stycznia – w rowie ląduje ciężarówka, a na drogę jak groch sypie się czołgowa amunicja. Na szczęście ćwiczebna. 24 stycznia – jadąca w kolumnie pojazdów amerykańska ciężarówka zjeżdża na przeciwległy pas i zderza się z cywilnym busem. Dwóch Polaków trafia do szpitala. Sprawę bada Żandarmeria Wojskowa, ale ze wstępnych ustaleń wynika, że za każdym razem w grę wchodziło niedostosowanie prędkości do warunków atmosferycznych i wpadnięcie w poślizg.
– Nasze pytania wysłane do służb prasowych żandarmerii wojskowej, a dotyczące wypadków i kolizji amerykańskich żołnierzy pozostają bez odpowiedzi - skarżą się jednak lokalni dziennikarze.
Czyżby, jak sugeruje generał Mika, dzielnych amerykańskich żołnierzy pokonała polska zima? Trudno przypuszczać, w końcu ci konkretni, stacjonują w Fort Carson w stanie Kolorado. Ostry mróz i śnieg nie powinny być im obce.
Źródło: bolec.info
