
Sędziowie Federalnego Sądu Apelacyjnego w San Francisco przyznali rację sędziemu okręgowemu z Seattle, który stwierdził, że imigracyjny dekret Donalda Trumpa jest niezgodny z Konstytucją. Prezydent grozi im spotkaniem w sądzie, za co chwali go... Telewizja Republika. Sytuacja kojarzy się jej wyraźnie z atakami na Andrzeja Dudę i rząd PiS.
REKLAMA
Sędziowie nie podzielają zdania Trumpa, że imigranci z 7 krajów muzułmańskich zagrażają bezpieczeństwu narodowemu. Na podstawie kontrowersyjnego dokumentu, tysiącom osób odmówiono wstępu do USA - najczęściej takim, którzy na stałe związali się z Ameryką. W geście solidarności osoby niepopierające takiej polityki wyszły na ulice. Przedstawiciele prawa z kolei rozpoczęli blokadę anty-islamskiego dekretu.
9 lutego troje sędziów z San Francisco (nominowanych przez Partię Demokratyczną i George'a Busha) określiło działania Trumpa godzącymi "w podstawowe zasady konstytucyjnej demokracji USA". 29-stronicowe orzeczenie jest pokłosiem decyzji sędziego z Seattle. Był to James Robert, zdaniem którego zakaz imigracyjny wyrządziłby w przyszłości "nieodwracalne szkody". On też, jak jeden z sędziów Federalnego Sądu Apelacyjnego, pracę dostał od Busha.
– Jest to po prostu decyzja, która zapadła, ale to my ostatecznie wygramy sprawę – skomentował, jego zdaniem, polityczną decyzję Trump. – Do zobaczenia w sądzie! Bezpieczeństwo naszego narodu jest zagrożone! – pogroził niepokornym sędziom "gejowskiego miasta", jak czytamy na przedrzeźniającym prezydenta profilu.
"Ledwo objął władzę a już nie dają mu rządzić. Skądś to znamy?" – komentuje sprawę Telewizja Republika.
źródło: sfexaminer.com
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
