
Frankowicze, bierzcie sprawy swoje ręce i radźcie sobie sami przed sądami, bo państwo wam nie pomoże. Przyznał dziś w radiowym wywiadzie Jarosław Kaczyński. – W sumie to powinniśmy podziękować prezesowi PiS. Przestał owijać w bawełnę i powiedział prawdę w oczy. A mógł przecież jeszcze długo zwodzić ludzi, którzy uwierzyli w obietnice dobrej zmiany – gorzko komentuje w rozmowie z naTemat Tomasz Sadlik ze skupiającego frankowiczów stowarzyszenia Pro Futuris.
REKLAMA
Co dziś powiedziałby pan Jarosławowi Kaczyńskiemu?
Po pierwsze, żeby od razu wskazał źródła finansowania tych procesów, które nam proponuje. Po drugie, żeby szybko szukał dużych sum na etaty dla nowych sędziów. Mówimy tu o pół milionie pozwów. Ta skostniała sądowa struktura zatka się na amen. A po trzecie, to zapowiadamy odwiedziny przed Pałacem Prezydenckim w czasie najbliższej miesięcznicy smoleńskiej. Dawno już nas tam nie było.
A przyjdziecie tam, bo...?
Zostaliśmy oszukani. Pan prezydent jako prawnik powinien był wiedzieć, co obiecuje, niestety tymczasem jego obietnice pozostały pustymi deklaracjami. A nas pozostawiono samym sobie. Okazuje się, że mamy tylko to, co udało się wywalczyć wcześniej. Czyli poszerzenie możliwości działania UOKiK i utworzenie instytucji Rzeczników Finansowych, którzy bardzo pomagają nam przed sądami.
Tyle że to dostaliście w czasach, gdy większość w parlamencie...
... no tak, miała Platforma Obywatelska. Wygląda na to, że tak krytykowany przez nas poprzedni rząd, nie tylko dał więcej, niż obiecywał, ale przegłosował dla nas bardzo konkretną pomoc. Tymczasem PiS obiecywał dużo więcej i nie zrobił nic, a wręcz przeciwnie.
Wierzyliście w ich obietnice.
Dawali ludziom nadzieję na rozwiązanie problemów. Wiele osób wstrzymało się z drogą sądową i teraz muszą się zacząć bardzo spieszyć.
Czas się zacząć bać?
Czas skończyć się łudzić, że ktoś nam pomoże, jeśli nie pomożemy sobie sami. No cóż, pan prezes wyraźnie dał do zrozumienia, że powinniśmy przestać płacić, a kolejne raty przeznaczyć na prawników. To takie jasne wskazanie. Ciekawe, czy system bankowy to wytrzyma, bo system sądowniczy chyba nie.
Jak pan myśli sad taka zmiana? Co innego mówił prezydent, co innego teraz prezes.
No cóż. Trzeba docenić szczerość. Bo mógł nas zwodzić przez kolejne miesiące i ludzie trzymaliby się tej nitki nadziei, że mimo wszystko gdzieś tam w nim tli się jeszcze jakaś odrobina, resztka przyzwoitości. A teraz to już mamy przynajmniej jasność, że koniec nadziei na pomoc państwa i zostaje tylko sąd.
Próbuje pan znaleźć pełniejszą część szklanki?
Bo to jest jakiś pozytyw tej sprawy. Wiemy, na czym stoimy i koniec. Trzeba zakasać rękawy, przestać płacić raty a zacząć pisać pozwy. Jak prezes radzi.
Napisz do autora: przemyslaw.penconek@natemat.pl
