Antoni Macierewicz lubi gadżety.
Antoni Macierewicz lubi gadżety. Fot. Screen z twitter.com/MON_GOV_PL

Wydaje się, że długopis to najzwyklejszy sprzęt biurowy. Ale nie dla Antoniego Macierewicza. On nawet tak prozaiczny przedmiot musi mieć w wersji specjalnej. MON właśnie ogłosił przetarg na długopisy "taktyczne". Mają być z lotniczego aluminium, mieć nóż, latarkę i zbijak do szyb.

REKLAMA
"Taktyczny" to słowo-klucz. Od jakiegoś czasu robi furorę w środowiskach survivalowych, militarystów, czy wszelkiej maści miłośników broni ASG miotającej kulki plastikowe lub paintballawców. "Taktyczne" może być w zasadzie wszystko, od ubrań czy obuwia, przez noże aż po długopisy. Po pierwsze, od razu zwraca to uwagę wszelkiej maści zapaleńców. No a po drugie, od razu jest droższe we wszelkich sklepach z militariami.
W przypadku "taktycznych" długopisów, ważną częścią ich opisu na stronach internetowych takich właśnie sklepów, jest wzmianka, że: "Na osłonie znajduje się metalowy klips, dzięki któremu możemy nosić długopis przypięty do kieszeni koszuli lub paska". Serio. Taki sprzęt potrafi kosztować ponad 120 zł.
Nie ma się co dziwić, że Ministerstwo Obrony zauważyło trend i właśnie ogłosiło przetarg na dostarczenie 1000 szt. "taktycznych długopisów". A że wojsko to instytucja poważna, to i wyposażenie biurowe ma spełniać całkiem poważne kryteria.
logo
http://bip.mon.gov.pl/f/pliki/ogloszenia/2017/02/1_SIWZ_z_zal.pdf
Ma być wykonany z anodowanego, wzmacnianego aluminium lotniczego. Z karbowaną fakturą, żeby łatwo było go trzymać przy pisaniu. I to pisaniu pod każdym możliwym kątem w temperaturach od -37 do 120 st. Celsjusza. Ale najważniejsze, że ma być wyposażony w ostrze, latarkę LED z dodatkowym kompletem baterii i zbijak do szyb. No i ma być czarny. To akurat pewien dysonans, bo taktyczni puryści mogą powiedzieć, że lepiej byłoby, gdyby był we wzorze maskującym. Ale trudno.
Pozostaje jeszcze jedna sprawa, w świetle ustawy o broni i amunicji, aby móc posiadać przedmiot z ukrytym ostrzem, trzeba mieć pozwolenie na broń. Wychodzi więc na to, że te długopisy trafią w ręce nielicznych.

Napisz do autora:przemyslaw.penconek@natemat.pl