Trening Grecji przed ćwierćfinałowym meczem z Niemcami
Trening Grecji przed ćwierćfinałowym meczem z Niemcami Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

– Przed nami jeszcze trzy mecze na tym turnieju! Ćwierćfinał, półfinał - obydwa po 1:0 dla nas i gramy w finale. A w nim postaramy się powtórzyć to, co zrobiliśmy w Portugalii – powiedział mi po meczu Grecji z Rosją Theofilis Vafidis, ekspert kulinarny i uczestnik programu „Europa da się lubić" emitowanego w TVP. Dziś Grecy w ćwierćfinale grają z Niemcami. Czy pokonają pierwszą przeszkodę na drodze do sukcesu?

REKLAMA
Podobno pozytywne myślenie to połowa sukcesu. Jeśli to prawda, to nie sprawdza się w odniesieniu do Greków. U nich ten procent jest po prostu wyższy. Oni praktykują raczej powiedzenie: chcieć, to móc. Nie ma wątpliwości, że chcą wygrać Euro 2012. Zastanówmy się zatem, czy mogą?
Za, czyli głos wariata:
Wielka wiara czyni cuda
– Zdobędziemy mistrzostwo! – zapewniał mnie Vafidis podczas rozmowy telefonicznej po spotkaniu z Rosją. Jestem przekonany, że gdybym zadzwonił do niego w przeddzień tego meczu i zapytał, czy wierzy w awans do ćwierćfinału Euro 2012, uzyskałbym pozytywną odpowiedź. A przecież wówczas Grecja miała jeden punkt, była ostatania w tabeli i do awansu potrzebowała zwycięstwa nad najlepszym zespołem naszej grupy. Ponadto Rosja była uznawana nie tylko za murowanego faworyta do awansu do ćwierćfinału. Po pokonaniu Włochów tuż przed startem turnieju była wręcz wymieniana w gronie kandydatów do zdobycia mistrzostwa Europy.
Giorgios Karagounis
Niebywałe, ile sił ma ten zawodnik. W tym roku skończy przecież 35 lat. Jest zatem młodszy od Michała Żewłakowa, którego Franciszek Smuda nie chciał zabrać na Euro. „Bo pił wino. Bo za stary". A przecież Polak jest obrońcą, a Grek głównym rozgrywającym. W pomocy nie wystarczy pilnować, aby napastnik nie strzelił gola. Trzeba uwolnić się spod opieki i szukać kluczowego podania, otwierającego drogę do bramki. Dobrze byłoby też czasem strzelić coś samemu. Karagounis zdobył gola z Rosją, który...
...zapewnił Grecji awans do 1/4 finału Euro 2012

Minusem przy tym plusie jest to, że Karagounis nie zagra w dzisiejszym spotkaniu, ponieważ pauzuje za kartki. Jego rolę na boisku będzie próbował odegrać Grigoris Makis.
A co jak Grecja znowu wygra?
Psychika odgrywa w sporcie bardzo ważną rolę. Doskonale widać było to w naszej grupie, podczas meczu Rosji z Czechami. Do przerwy było 2:0 dla podopiecznych Dicka Advocaata, ale druga połowa rozpoczęła się od zmasowanych ataków zawodników Michala Bilka. Czesi zdobyli bramkę i wydawało się, że jest tylko kwestią czasu, gdy doprowadzą do wyrównania. Wtedy jednak na boisko wszedł Roman Pawljuczenko, który najpierw wspaniale obsłużył Dżagojewa, a potem sam zabawił się z czeskimi obrońcami w polu karnym, zdobywając przepiękną bramkę. Trzeci gol podciął skrzydła Czechom, a czwarty pogrążył ich w rozpaczy.
Cokolwiek Niemcy nie będą mówić przed dzisiejszym meczem na pewno w głowie będą im siedziały wyniki Grecji sprzed ośmiu lat. Niby to już inna Grecja - dużo słabsza, ale wciąż groźna. A ćwierćfinał to jeden mecz. Popełnisz jeden błąd i może być po tobie. Niemcy musza uważać.
Przeciw, czyli głos rozumu:
Na Euro 2004 też nikt w nich nie wierzył
Francja, Czechy, Portugalia - to drużyny, które na drodze do tytułu reprezentacja Grecji pokonała w 2004 roku podczas Euro w Portugalii. Przed każdym spotkaniem faworytem był rywal reprezentacji Hellady. Po każdym meczu mówiło się, że podopieczni Otto Rehhagela wygrali szczęśliwie. Do końca nie traktowano Grecji poważnie.
"Wszystko wydaje się takie samo, a jednak inne jest wszystko" - jak śpiewa Kazik Staszewski.
Wszyscy grają, a na koniec i tak wygrywają Niemcy
Nie sposób odnieść wrażenia, że teraz droga do finału jest bardziej wyboista. Pierwsza przeszkoda - Niemcy - wydaje się być nieporównywalnie cięższa niż Francja sprzed czterech lat. Zespół naszych zachodnich sąsiadów wygrał swoją grupę, wygrywając wszystkie trzy mecze. A przecież przez wszystkich była ona nazywana grupą śmierci! Wyeliminowanie Niemców przez Greków byłoby tak dużą niespodzianką, ba byłoby sensacją, że uwierzyć w to po prostu nie sposób.
Nic dwa razy się nie zdarza
Podobno bardzo łatwo jest osiągnąć sukces. Najtrudniejsze jest jego powtórzenie. Grekom nie udało się obronić tytułu w trakcie Euro w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku. Zakończyli wówczas przygodę z mistrzostwami na fazie grupowej, zajmując ostatnie miejsce w grupie D, za Hiszpanią, Rosją i Szwecją. W tym roku odgryźli się Rosji, Szwedom już nie zdołają, bo ci pojechali do domu, a aby zrewanżować się Hiszpanom musieliby dojść do finału. Jakoś w to nie wierzę.
A Wy wierzycie? Kto awansuje do półfinału? Grecja, czy Niemcy? Jaki rezultat obstawiacie?