
Był podwójnym agentem. Najdłużej aktywnym amerykańskim szpiegiem działającym w Polsce, ale także agentem zwerbowanym przez SB. Skazany przez władze PRL na 25 lat więzienia, w 1985 roku wymieniony na Mariana Zacharskiego, polskiego szpiega działającego w USA. Bogdan Walewski może nigdy by nie wpadł, gdyby nie skłonność do rozrywkowego życia i pięknych kobiet.
Wreszcie nawiązuje bliską relację z oficerem kanadyjskiego wywiadu. Satie jest jego kompanem w barowych eskapadach, a krok po kroku coraz bardziej towarzysko związuje go także z Amerykanami. Ostatecznie werbuje go CIA. Walewski przyjmuje pseudonim operacyjny "Bob Walters".
W zeznaniach Bogdana Walewskiego ani razu nie padło stwierdzenie, że współpraca z CIA była motywowana przekonaniami politycznymi czy chęcią walki o niezależny byt państwowy Polski. Wręcz przeciwnie na plan pierwszy wysuwają się motywy materialne, być może na początku podbudowane chęcią przeżycia szpiegowskiej przygody
Atmosfera wokół agenta zaczęła gęstnieć także w Polsce. Walewski na podstawie kilku przekazanych przez niego informacji zostaje wytypowany jako potencjalny agent CIA. Jak podaje dr Skubisz, służby aresztują go w 1981 roku. Podczas rewizji w jego warszawskim mieszkaniu znaleziono m.in odczynniki do atramentu sympatycznego, kalkę do tajnopisów oraz aparat fotograficzny z kliszą tajnych dokumentów. Podczas przesłuchań agent dokładnie opisał jakiego rodzaju informacje przekazywał Amerykanom.
Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl
