
Rada Europejska w czwartkowe popołudnie zdecydowała o przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa tej najważniejszej unijnej instytucji. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad o tym, iż dla założyciela PO nie ma kontrkandydata poinformowała premier Węgier Viktor Orban, który stwierdził, że "Saryusz-Wolski się wycofał". Trochę zaskakująco brzmią więc słowa, którymi swoją klęskę komentuje sam Jacek Saryusz-Wolski.
REKLAMA
Politykom Prawa i Sprawiedliwości nie najlepiej idzie pogodzenie się z dotkliwą porażką poniesioną na wojnie przeciwko Donaldowi Tuskowi. Premier Beata Szydło w Brukseli grozi europejskim przywódcom, iż nie podpisze się pod dokumentem z konkluzjami szczytu. Jeszcze gorzej na wieści o reelekcji Polaka zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wypalił, że "Donald Tusk nie będzie mógł funkcjonować z biało-czerwoną flagą".
A co na to największy przegrany tej rywalizacji, czyli Jacek Saryusz-Wolski, który był forsowany przez ekipę "dobrej zmiany" na kontrkandydata Donalda Tuska i dla tej "funkcji" zdecydował się porzucić karierę europosła PO oraz wiceprzewodniczącego EPL? Jak zwykle ostatnimi czasy, jego komentarz trzeba odnajdywać w serii postów zamieszczonych na Twitterze. Jeden z nich to taki oto cytat z ordynariusza eparchii czernihowskiej bp. Eustratego:
Czyżby Jacek Saryusz-Wolski wciąż miał więc nadzieję na zwycięstwo odniesione u boku Jarosława Kaczyńskiego? Jeśli tak było, brutalnie na ziemię sprowadzili go internauci. "Pana kariera polityczna to się dziś raczej skończyła" – komentuje ten tweet Michał Mostowy z Komitetu Obrony Demokracji. "Arcybiskup Panu nie pomoże na taki kryzys wizerunkowy" – wtóruje mu doradczyni ds. legislacji Daria Kwiatkowska. "Jak Pan się dał w to wciągnąć? Proszę otworzyć dobre wino i dać sobie na dziś spokój" – czytamy w komentarzu wykładowcy akademickiego i speechwritera Mariusza Zagórskiego.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
