
Nie wszyscy prawicowi dziennikarze żyją w alternatywnej rzeczywistości i ewidentną klęskę polskiej dyplomacji podczas szczytu w Brukseli nazywają „sukcesem”. Z dominującej w PiS narracji „najgłośniej” w internecie wyłamał się Piotr Skwieciński, publicysta tygodnika „wSieci” i portalu wpolityce.pl. „Można oczywiście zaklinać rzeczywistość, ale oczywiste jest, że w sprawie Tuska rząd poniósł dotkliwą porażkę. I to zarówno na wewnętrznym jak i zewnętrznym froncie” – napisał m.in Skwieciński.
REKLAMA
Po swojej analizie może się czuć jak Orban po szczycie UE, bo wylało się na niego morze pisowskiego hejtu. Publicysta, osamotniony niczym Polska w Brukseli, tłumaczy zdumionym czytelnikom portalu wpolityce pl. jakie cele przyświecały PiS, który zdecydował się wytoczyć wojnę Tuskowi, a potem wyjaśnia, jak bardzo pomylił się prezes PiS przyjmując taką, a nie inną strategię.
Porażka wewnętrzna rządu
Sens wewnętrzny – podstawowy – całej operacji, jak wyłuszcza czytelnikom Skwieciński „polegał przecież na tym, żeby nie dać Tuskowi powrócić w glorii światowego przywódcy do Polski w nieznanej teraz nikomu przedwyborczej rzeczywistości 2019 r, żeby ściągnąć go do kraju teraz, odebrać walor nowości, skompromitować śledztwami, a przede wszystkim zmusić do wejścia – już teraz, w znacznie dla niego gorszych okolicznościach – do polskiej polityki. I w ten sposób radykalnie zmniejszyć jego szanse w wyborach prezydenckich 2020.”
Sens wewnętrzny – podstawowy – całej operacji, jak wyłuszcza czytelnikom Skwieciński „polegał przecież na tym, żeby nie dać Tuskowi powrócić w glorii światowego przywódcy do Polski w nieznanej teraz nikomu przedwyborczej rzeczywistości 2019 r, żeby ściągnąć go do kraju teraz, odebrać walor nowości, skompromitować śledztwami, a przede wszystkim zmusić do wejścia – już teraz, w znacznie dla niego gorszych okolicznościach – do polskiej polityki. I w ten sposób radykalnie zmniejszyć jego szanse w wyborach prezydenckich 2020.”
I co się stało? Skwieciński odpowiada. "(...) Opozycja po raz pierwszy w zasadzie od zawsze ma poczucie tryumfu. A dotąd walczyła z poczuciem beznadziei. Nie należy lekceważyć znaczenia takich psychologicznych momentów. Sam Tusk, będący bardziej przedmiotem niż podmiotem tej rozgrywki, w wielu oczach urósł na skutek jej przebiegu do rangi ważnego, podmiotowego właśnie gracza. Niesłusznie? Zapewne niesłusznie. Ale liczy się wrażenie, a to w oczach wielu działa na jego korzyść. Bo 'obronił się, jest znaczy partnerem dla najpotężniejszych' (...)" - tłumaczy dziennikarz.
Porażka zewnętrzna rządu
Jak napisał – także w sensie zewnętrznym Polska poniosła klęskę. „Sens zewnętrzny – mniej istotny – polegał na tym, by udowodnić, iż Polska jest bardzo poważnym, europejskim graczem. Zdolnym śmiałym ruchem zmieniać rzeczywistość i ustanawiać nowe zasady gry” - wyjaśnia Skwieciński.
Jak napisał – także w sensie zewnętrznym Polska poniosła klęskę. „Sens zewnętrzny – mniej istotny – polegał na tym, by udowodnić, iż Polska jest bardzo poważnym, europejskim graczem. Zdolnym śmiałym ruchem zmieniać rzeczywistość i ustanawiać nowe zasady gry” - wyjaśnia Skwieciński.
I na czym się skończyło? "(…) Naszego kraju nie poparł nikt. W tym żadne z państw Wyszehradu czy, szerzej, grupy Międzymorza, którego to regionu mieliśmy podobno stawać się liderem” - podkreśla Skwieciński. „Bardzo brutalnie unaocznione zostało, iż nim nie jesteśmy. Że mimo całego kryzysu Unii wszystkie poza nami kraje postsocjalistyczne orientują się na zachodnie potęgi, a w każdym razie nie chcą z nimi zadzierać w imię… No właśnie – w zasadzie w imię czego? Co niby mieliby zyskać z naszej strony w zamian za pogorszenie relacji z Berlinem?” – pyta retorycznie prawicowy publicysta.
I dodaje: "Polski rząd zalicytował wysoko. Grubo powyżej wagi kart, które miał w ręku. Rozpoczętą przez siebie rozgrywkę jednoznacznie przegrał. W takiej sytuacji wśród wszystkich naszych partnerów z regionu powstaje oczywiste wrażenie, że z Polską trzeba się liczyć jeszcze mniej, niż przed tą porażką”. Cały wpis Skwiecińskiego można przeczytać tutaj.
Dopiero po jego słowach w prawicowym internecie zaczęto się zastanawiać czy "białe jest rzeczywiście białe, a czarne jest czarne”. Zgodzili się z nim min. Robert Mazurek i Rafał Ziemkiewicz. A jakie są komentarze czytelników pod wpisem Skwiecińskiego? "Panie dziennikarzu jesteś zwykłym tchórzem" – to tylko jeden z mniej dosadnych wpisów.
Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl
