
Krótko może trwać okres, w którym w Unii Europejskiej będzie jedynie 27 a nie - jak dotąd - 28 państw członkowskich. Zapowiada się na to, że miejsce zwolnione po Brexicie przez Wielką Brytanię zajmie sama Szkocja. Premier autonomicznego rządu Szkocji Nicola Sturgeon właśnie poinformowała, iż zwraca się do parlamentu w sprawie organizacji kolejnego referendum dotyczącego niepodległości. Jeśli Szkotom uda się ją uzyskać, planują powrót do UE tak szybko, jak tylko się da.
REKLAMA
Kilka miesięcy temu Wielka Brytania zdecydowała, że występuje z Unii Europejskiej. Wyniki referendum w sprawie tzw. Brexitu pokazały jednak wielkie podziały w brytyjskim społeczeństwie. Za opuszczeniem wspólnoty opowiedziało się zaledwie 51,89 proc. Okazało się, że większość zwolenników Brexitu stanowili Anglicy i Walijczycy. Większość mieszkańców Irlandii Północnej i Szkocji chciało zostać w UE.
Szkoci chcą powalczyć o pozostanie we wspólnocie za wszelką cenę. Jak poinformowała w poniedziałek szkocka premier Nicola Sturgeon, jej rząd chce organizacji kolejnego referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości tej części Zjednoczonego Królestwa. Parlament Szkocji miałby w tej sprawie zagłosować już w przyszłym tygodniu. Szkotom zależy na czasie, bo niepodległość chcieliby ogłosić jeszcze przed zakończeniem procesu Brexitu. I prawdopodobnie szybko rozpocząć proces powrotu do UE.
Referendum miałoby odbyć się między jesienią 2018 a wiosną 2019 roku. Byłoby to już drugie w ostatnich latach referendum w sprawie szkockiej niepodległości. Jedno takie głosowanie odbyło się już w 2014 roku. Wówczas 55,30 proc. Szkotów opowiedziało się jednak za pozostaniem w granicach Zjednoczonego Królestwa. Szkocki euroentuzjazm może sprawić, iż tym razem dominować będą jednak zwolennicy niepodległości.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło:"The Guardian"
