Akcja Demokracja protestowała także przed warszawskim ratuszem w sprawie smogu
Akcja Demokracja protestowała także przed warszawskim ratuszem w sprawie smogu Fot: Piotr Trzaskowski/Facebook

Ich działania przypominają miejską partyzantkę, choć sami nie lubią takich porównań. Ostatnia akcja jest spektakularna i może się okazać skuteczniejsza niż niejedna inicjatywa polityczna opozycji. Wywieszając, obok gmachu Rady Ministrów, billboardy ze sprzecznymi cytatami z publicznych wypowiedzi Jarosława i Lecha Kaczyńskich na temat Krajowej Rady Sądownictwa, osiągnęli kilka celów.

REKLAMA
Nie tylko celnie obnażyli obłudę prezesa PiS, ale także pokazali różnicę miedzy myśleniem w kategoriach partyjnych i państwowych. Przypomnieli jednocześnie, że polityczny testament byłego prezydenta w wielu kwestiach jest zaprzeczeniem tego co robi dzisiaj PiS.
Akcja pod Kancelarią Premiera
O ich billboardowej akcji pisaliśmy tutaj. Kto stoi za organizacją Akcja Demokracja, która politycznie "poróżniła” braci Kaczyńskich? Co zamierzali osiągnąć zderzając cytaty z obu polityków?
– Chcieliśmy przede wszystkim pokazać obłudę rządzących, którzy próbują dewaluować KRS i niszczyć sądownictwo w Polsce. Były prezydent Lech Kaczyński był nie tylko rodzinnie związany z prezesem PiS, ale jest też powszechnie podziwiany i szanowany w partii rządzącej, a mówił o sądownictwie zupełnie inaczej niż jego brat – tłumaczy w rozmowie z naTemat Weronika Paszewska, prezeska Akcji. – Chcę podkreślić, że billboardy w całości zostały sfinansowane przez aktywistów i aktywistki Akcji Demokracja – dodaje.
Ona sama jest psycholożką. Pracowała w wielu organizacjach pozarządowych m.in. na rzecz zmiany edukacji dzieci i młodzieży, budowania dialogu polsko-żydowskiego, tolerancji, rozwoju edukacji medialnej i obywatelskiej, aktywizacji niepełnosprawnych fanów piłki nożnej. Od 12 lat stara się wpływać na rzeczywistość i próbuje ją zmieniać. – Pracowałam z bardzo różnymi grupami osób, co też nauczyło mnie tego, jak istotne są działania kompleksowe i całościowe podchodzenie do tematu – tłumaczy.
Akcja Demokracja to także wiceprezes Piotr Trzaskowski; pięć osób zespołu, m.in kampanierzy oraz 7-osobowa rada. – Jako Akcja Demokracja działamy w czterech obszarach: sprawiedliwość społeczna, prawa człowieka, ochrona środowiska i umacnianie demokracji w Polsce – wyjaśnia Paszewska.
Na stronie internetowej Akcji Demokracja można przeczytać że działają jako fundacja i utrzymują się z darowizn, "co daje im niezależność". Przedstawiają się jako "ruch ludzi zaangażowanych w ważne dla nich sprawy”.
Sprawiedliwe społeczeństwo
"Wykorzystując nowoczesne technologie, razem podejmujemy skoordynowane działania na rzecz lepszego, bardziej sprawiedliwego społeczeństwa. Kierunek zmian społecznych, inicjowanych przez Akcję Demokrację, wyznaczają wartości, które wspólnie wyznajemy" – piszą.
"Dążymy do pełnego poszanowania praw człowieka, ochrony środowiska naturalnego i zmniejszenia nierówności społeczno-ekonomicznych. Uważamy, że prawdziwa zmiana polityczna nastąpi nie w wyniku zakulisowych rozgrywek, lecz tylko wtedy, gdy zażądamy jej razem, głośno i wyraźnie” – wyjaśniają.
Także ich manifest na FB brzmi rewolucyjnie. "Wykorzystując nowoczesne technologie jednoczymy ludzi, dając im możliwość działania na rzecz lepszego, bardziej sprawiedliwego społeczeństwa”. "Inspirujemy się pracą naszych kolegów i koleżanek z 38Degrees, Campact, MoveOn, czy GetUp” – tłumaczą.
– Korzenie Akcji sięgają 2014 roku, czyli jeszcze poprzednich rządów. Nasze pierwsze kampanie odbywały się za władzy PO-PSL. Od samego początku jesteśmy organizacją wielotematyczną i zależy nam na kompleksowej zmianie w kraju. To nas odróżnia od innych inicjatyw pozarządowych, które zazwyczaj jednoznacznie się klasyfikują – podkreśla Paszewska. – Co nie oznacza oczywiście, że wśród naszych aktywistów i aktywistek nie ma ludzi, którym zależy na załatwieniu jakiejś konkretnej sprawy – wyjaśnia prezeska Akcji.
Ponad 200 tys. aktywistów
Prezeska Akcji Demokracja twierdzi, że z organizacją związanych jest 220 tysięcy osób i są to ludzie z całej Polski, zarówno z dużych miast, jak i małych miasteczek. – To są osoby, z którymi mamy możliwość kontaktu i przynajmniej raz wzięły udział w jakimś naszym przedsięwzięciu. My jesteśmy organizacją, która działa zarówno w internecie, jak i na ulicach. Wśród tych osób, o których mówię, są takie, które podpisują jedynie nasze apele, ale też takie, które organizują z nami demonstracje. Ludzie nie zawsze dysponują wolnym czasem, mają różne chęci i różne możliwości działania – tłumaczy.
– Chcemy, żeby nasze akcje służyły temu, by Polska była krajem, w którym wszystkim żyje się dobrze, niezależnie od tego, jakie mają pochodzenie, kolor skóry. Czy są z małych miasteczek, czy z dużych miast, jaki mają kapitał społeczny; żeby Polska była krajem, w którym szanuje się środowisko, żeby standardy demokratyczne były mocniej zakorzenione – mówi Paszewska.
Od polityki nie zamierzają uciekać. "Wierzymy, że żeby zmieniać świat, trzeba działać inaczej niż dotychczas. Nie wierzymy w biurokrację i skomplikowane procedury, tylko w dialog i wspieranie się nawzajem” – piszą w internecie. "Wierzymy też, że prawdziwa zmiana polityczna nastąpi nie w wyniku zakulisowych rozgrywek, lecz tylko wtedy, gdy zażądamy jej razem głośno i wyraźnie”.
– To, co robimy jest oczywiście polityczne. Jeżeli chcemy zmieniać kraj, nie uciekniemy od polityki. Nasze życie codzienne, prywatne jest w wielu aspektach polityczne w zależności od tego, czy mamy jakieś prawa, czy ich nie mamy. Nie odżegnujemy się absolutnie od polityczności, ale odżegnujemy się od partyjności – zaznacza prezeska Akcji.
– Nie jesteśmy związani z żadną partia polityczną i nigdy nie będziemy partią polityczną. Uważamy, że władza jest w rękach ludzi i jeżeli w sposób skoordynowany prowadzimy różne działania, to jesteśmy w stanie wpływać na rządzących, na partie polityczne, na poszczególnych polityków, ale także na korporacje, które mają olbrzymią władzę w dzisiejszym świecie – tłumaczy Paszewska.
Trzon ich działalności to różne kampanie. "Chodzi o serię przemyślanych kroków, które mobilizują ludzi do określonego, świadomego działania (podpisanie petycji, wysłanie e-maila czy zadzwonienie do polityka, zabranie głosu w ankiecie, zorganizowanie spotkania, przyjście na demonstrację itp.)" – piszą w sieci. "A wszystko po to, aby coś zmienić, aby świat był bardziej sprawiedliwy” – przekonują.
Kampanierzy na barykadach
Mają już za sobą wiele akcji. Niedawno uczestniczyli w demonstracji przeciwko rasizmowi pod hasłem "Nie damy się podzielić”. Wcześniej stali m.in. za takimi kampaniami jak "Bronimy sądów”, "Ochroń drzewa”, "Lex Chazan nie przejdzie”, "NIE dla CETA”, "Nie chcemy umierać za węgiel”, "Uniwersytet wolny od przemocy”, "Nie przenoście nam stolicy”, "Warszawa wolna od smogu”, "Każde dziecko zasługuje na dom”, "Ratujmy teatr polski we Wrocławiu”.
– Dajemy możliwość przyłączenia się do nas każdemu w wielu różnych sprawach. Niezależnie od tego, czy to będzie kwestia alimentów, praw reprodukcyjnych kobiet, ograniczenie wpływu korporacji na nasze życie, czy obrona praw pracowniczych i związkowych – mówi Paszewska.
Nie chce jednak zdradzić, czy w najbliższym czasie szykują jakąś spektakularną akcję, ale na pewno jeszcze o nich usłyszymy.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl