Moment schwytania rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.
Moment schwytania rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Fot. Screen/Twitter/Алексей Абанин

W Moskwie aresztowano aż 500 demonstrantów, którzy domagali się dymisji premiera Dmitrija Miedwiediewa oskarżonego o korupcję. Wśród zatrzymanych znalazł się rosyjski opozycjonista i założyciel Fundacji Walki z Korupcją Aleksiej Nawalny, a także dziennikarz "The Guardian". W poniedziałek Nawalny ma stanąć przed sądem w sprawie administracyjnej.

REKLAMA
Na placu Puszkina w centrum Moskwy zebrało się dziś 30 tys. osób, kolejne 10 tys. w Petersburgu. W sumie antykorupcyjne demonstracje odbyły się w ponad stu rosyjskich miastach. Ich inicjatorem był rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny. Wcześniej założyciel Fundacji Walki z Korupcją opublikował raport wskazujący na korupcyjne powiązania premiera Dmitrija Miedwiediewa. Protestujący domagali się jego dymisji i krzyczeli "Putin – złodziej". Przynieśli ze sobą stare buty, bo jak wynika z danych komputerowych, wykradzionych przez hakerów, Miedwiediew pod przybranym nazwiskiem kupował w internecie mnóstwo sportowego obuwia.
"Cieszę się, że jestem częścią tego przedsięwzięcia. Jestem szczęśliwy, że tak dużo osób od wschodu po Moskwę wyszło na ulice" – mówił na chwilę przed aresztowaniem Nawalny. W mediach społecznościowych już pojawiły się zdjęcia, jak funkcjonariusze OMONU wprowadzają opozycjonistę do policyjnej furgonetki. Według informacji agencji TASS, do godz. 16. aresztowano ponad 500 demonstrantów, tłumacząc, że naruszyli prawo do organizacji demonstracji i wieców. W tym gronie znalazł się także korespondent brytyjskiego "The Guardian" Alec Luhn. Mimo że, jak napisał na Twitterze, powtarzał funkcjonariuszom, że jest dziennikarzem. Według relacji niektórych mediów policja miała użyć pałek.
źródło: Reuters.com, TVN24

Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl