Niki Caro, reżyserka "Azylu", jest również odpowiedzialna za reżyserię najnowszego serialu Netflixa i CBC o Ani z Zielonego Wzgórza, "Anne".
Niki Caro, reżyserka "Azylu", jest również odpowiedzialna za reżyserię najnowszego serialu Netflixa i CBC o Ani z Zielonego Wzgórza, "Anne". Fot. Kadr z filmu "Azyl"

Niewiele jest hollywoodzkich opowieści poświęconych polskiej historii, w dodatku w całości zrealizowanych przez zagraniczną ekipę. Długo wyczekiwany "Azyl” Niki Caro z gwiazdorską obsadą wreszcie trafił do naszych kin. Zaskoczenia nie ma, jest patetycznie, patriotycznie, bardzo poetycko i nie do końca realistycznie. Słowem - nawet Wajda nie wystawiłby Polakom tak pięknej laurki.

REKLAMA
"Azyl” opowiada o małżeństwie Żabińskich, którzy w czasie II wojny światowej narażali życie, wywożąc z warszawskiego getta Żydów i ukrywając ich w prowadzonym przez siebie zoo. Robili to przy współpracy z państwem podziemnym, wystawiającym Żydom podrobione dokumenty i szeregiem innych osób, pomagających w transporcie i wysyłających ocalałych dalej, poza Warszawę. Na dodatek Antonina, prawdziwie wyemancypowana, odważna kobieta, wpada w oko niemieckiemu oficerowi, również zoologowi. Ich codzienne kontakty kładą się cieniem na relacji między małżonkami.
Historia podobna do tej znanej z "Listy Schindlera”, ale realizacja z dziełem Spielberga nie ma wiele wspólnego. Niki Caro postawiła na baśniową konwencję, dzięki której powstał bardzo wzruszający i nieskończenie łagodny film o codziennym heroizmie zwykłych ludzi, szczodrze uderzający przy tym w moralizatorskie tony.
Co ciekawe, w tym przypadku zaowocowało to przedstawieniem Polaków wyłącznie jako szlachetnych i bohaterskich, ewentualnie wspaniałomyślnych. Nie tylko odznaczeni tytułem Sprawiedliwych dla Narodów Świata Żabińscy i Janusz Korczak, który przewija się jako ważna drugoplanowa postać przez cały czas trwania filmu, ale też zwykła gosposia, piekarze, pracownicy zoo - wszyscy nabierają w filmie cech anielskich. Negatywnych, ambiwalentnych albo chociaż targanych rozterkami postaci z polskim pochodzeniem właściwie nie ma.
Również samo państwo podziemne działa jak najwyższej klasy szwajcarski zegarek. Przerzucanie Żydów, fałszowanie dokumentów, przygotowania do walk partyzanckich jest sprawne i skuteczne. Tak wyidealizowany obraz polskiego oporu podkreśla ogromne bohaterstwo i bezinteresowne poświecenie Żabińskich, ale przy okazji psuje film, spłaszczając postaci i nakładając na nie wszelkie możliwe klisze. To, czego udało się uniknąć Spielbergowi czy nawet Polańskiemu w "Pianiście”, tu straszy sztampowością w najgorszym hollywoodzkim stylu.
Bohaterowie niemal zawsze od razu wiedzą, jak postępować. Obraz Niemców kumuluje się w postaci uwodzącego Żabińską oficera Lutza Hecka, udającego przyjaźń, a jednak śmiertelnie niebezpiecznego. Z założenia twórców film to lekcja historii, którą trzeba wykuć na pamięć, a nie samodzielnie przemyśleć i zastanowić się, jak my byśmy zachowywali się w sytuacji Żabińskich. Szkoda, bo odrobina zdrowego realizmu na pewno by mu nie zaszkodziła i w niczym nie umniejszałaby zasług bohaterów z warszawskiego zoo.
logo
W filmie nie brakuje wzruszających ujęć zwierząt. Fot. Kadr z filmu "Azyl"
Gwiazdą filmu jest Jessica Chastain i jeśli chcemy właściwie ocenić jej subtelną grę aktorską, wybierzmy wersję z napisami. Pod warstwą płaczliwego dubbingu z umiejętności aktorki znanej z "Interstellar ” czy "Marsjanina” nie zostaje prawie nic. U jej boku zobaczymy belgijskiego aktora Johana Heldenbergha i świetnego Daniela Brühla, którego do pewnego stopnia nieoczywista postać ratuje nie stroniącą od uproszczeń fabułę. Trochę też szkoda, że nie zdecydowano się na nakręcenie przynajmniej części scen filmu w Warszawie - naszą starówkę udaje tutaj czeska Praga.
Mimo tych wszystkich niedociągnięć, ważne, że taki film w ogóle powstał. Historia Antoniny Żabińskiej i jej męża, a także świadomość tego, jaki dramat rozegrał się niegdyś w warszawskim zoo, nie powinny zostać zapomniane, a dzięki temu, że to produkcja hollywoodzka, ma dużą szansę trafić w najdalsze zakątki świata.

Historia:

Antonina Żabińska wraz z mężem, dyrektorem warszawskiego ZOO Janem Żabińskim, w czasie wojny ukrywali na terenie ogrodu kilkudziesięciu Żydów – uciekinierów z warszawskiego getta. Pamiętnik Żabińskiej posłużył za scenariusz hollywoodzkiej produkcji na ten temat.

W 2007 roku losy Żabińskich opisała amerykańska autorka Diane Ackerman w książce wydanej w Polsce pt. "Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo". To właśnie książka Ackerman sprawiła, że historią zainteresowali się amerykańscy filmowcy i na jej podstawie powstał scenariusz filmu Czytaj więcej

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl