Wicepremier, minister finansów i minister rozwoju znowu zaliczył kompromitującą Polskę wpadkę.
Wicepremier, minister finansów i minister rozwoju znowu zaliczył kompromitującą Polskę wpadkę. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Mateusz Morawiecki miał być najjaśniejszą gwiazdą ekipy "dobrej zmiany" i promować ją na świecie. Niestety wicepremier, minister finansów i minister rozwoju w jednej osobie wciąż kontynuuje serię kompromitujących wpadek na salonach. Najnowszą zaliczył we wtorek na zorganizowanym w Warszawie CEE Innovators Summit. Chciał przedstawić się jako wizjoner większy od słynnego amerykańskiego miliardera Elona Muska, ale... zapomniał, że istnieje internet, który nie da się tak łatwo nabrać.

REKLAMA
W stolicy właśnie trwa CEE Innovators Summit, czyli Kongres Innowatorów Europy Środkowo-Wschodniej. Obok kilku osób naprawdę reprezentujących świat innowacji, dominującą rolę odgrywają na nim premierzy, członkowie rządów i urzędnicy państw Grupy Wyszehradzkiej. Specjalnymi gośćmi są polska premier Beata Szydło, premier Węgier Viktor Orbán, premier Czech Bohuslav Sobotka i premier Słowacji Robert Fico. Inni "innowatorzy" to m.in. minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, minister cyfryzacji Anna Streżyńska, wiceminister przemysłu i handlu Czech Tomáš Novotný, czy podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Jadwiga Emilewicz. No i jest rządowy człowiek-orkiestra, czyli Mateusz Morawiecki.
Jak łatwo się domyślić, relacja z tego wydarzenia to jedna z najnudniejszych rzeczy, które można zobaczyć. By nieco pobudzić uczestników Kongresu wicepremier, minister finansów i minister rozwoju postanowił więc zaskoczyć wspomnieniami sprzed lat. Mateusz Morawiecki opowiedział, że na pomysł stworzenia czegoś na wzór słynnego Hyperloop wpadł z kolegami dziesięć lat przed amerykańskim miliarderem i wynalazcą Elonem Muskiem, który dziś z powodzeniem wprowadza ideę "vacuum train" w życie. Taka deklaracja robi wrażenie. Nic więc dziwnego, że szybko w świat poniósł ją korespondent agencji Reuters. Na Twitterze do tych rewelacji z Warszawy załączył też samego Elona Muska.
Internet skażony jest dziś przez tzw. fake news, ale do czasu do czasu wciąż potrafi łatwo zweryfikować co jest prawdą, a co niekoniecznie. I na tym drugim przyłapano Mateusza Morawieckiego. Programista Adam Major‏ na Twitterze szybko przypomniał bowiem, że idea, którą polityk PiS miał wymyślić 10 lat przed Muskiem ma... około stu lat. Co więcej, na długo przed Mateuszem Morawieckim myślał o niej inny Polak. W 1955 roku coś podobnego opisywał Stanisław Lem. 40 lat wcześniej pierwszy raz taką wizję przedstawił jednak rosyjski naukowiec Boris Weinberg.
Choć wieści o "wizjonerstwie" Mateusza Morawieckiego żyją już swoim życiem i obiegają świat, można też w dzisiejszej wpadce doszukać się czegoś optymistycznego. Na przykład tego, iż tym razem wicepremier nie skompromitował Polski aż tak mocno, jak niedawnym wywiadem udzielonym Deutsche Welle, w którym opowiadał, że prawo nie jest najważniejsze, a Święto Niepodległości Polacy obchodzą 11 września...

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl