
Bezdomni ochroniarze opolskiego folwarku za swoją pracę otrzymywali zaledwie kilka złotych za godzinę. W budynku jeszcze w listopadzie nie było bieżącej wody, dlatego mieszkający tam pracownik w deszcz wystawiał wiadra i miski.
Wszystko zaczęło się od pewnej emerytki. To Krystyna (imię zmienione – red.) skontaktowała się z Katarzyną Dudą. Kobieta przez kilka miesięcy pracowała i pomieszkiwała w opolskim folwarku. Za 420 przepracowanych w styczniu godzin (360 własnych i 60 godzin na zastępstwo) zapłacono jej 500 zł. Czyli wychodzi 1,19 zł za godzinę. Krystyna jest osobą bezdomną i samotną. Teraz mieszka kątem u koleżanki i ubiega się o komunalny lokum. W przeszłości pracowała w ZUS-ie. Na ulicy wylądowała przez kredyt, który zaciągnęła na remont mieszkania.
W listopadzie pracownik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Opolu zjawił się w budynku przy Partyzanckiej. I stwierdził, że panujące tam warunki "urągają godności ludzkiej". – One nie odpowiadały elementarnym potrzebom, jak np. dostęp do bieżącej wody, toalety – mówi nam Tomasz Krzemienowski, zastępca okręgowego inspektora pracy w Opolu. Dodaje, że ochroniarz, którego zastali na miejscu był bezdomny, a jego godzinowa płaca wynosiła 2,40 zł netto. Pismo w tej sprawie wysłano do prezydenta Opola.
Firma ochroniarska Neo Group dla opolskiego ratusza pracuje od stycznia 2015 roku. Ostatnia z umów została zawarta na rok, a Urząd Miasta Opola płaci za usługi firmy 70 080 zł rocznie. Ta zaś zatrudnionym pracownikom, jak wynika z naszych informacji, dotychczas wypłacała od 1,19 zł do 2,40 zł. – Firma rocznie dostaje 70 tys. zł, miesięcznie 5 840 zł brutto. Z tego w styczniu ochroniarzom zostały wypłacone 2 tys. zł. Czyli prawie 4 tys. zł poszły do czyjejś kieszeni. Żeby wypłacić stawkę minimalną trzem osobom pracującym 744 godzin w styczniu, to należałoby tylko firmie, bez zysku, dać 9 672 zł. Sam ratusz zlecając to, mógł przemnożyć, że 744 razy 13 nie wynosi 6 tys. – wytyka Katarzyna Duda.
Według naszych wyliczeń, nie da się zapewnić godziwego wynagrodzenia za ochronę tego obiektu przez cały rok za 70.000 zł. Miasto musiało mieć świadomość, że przeznacza 8 zł na roboczogodzinę. Z tego należy potrącić podatek VAT, inne podatki, ubezpieczenie, a wreszcie marżę. W efekcie za publiczne pieniądze dochodziło do wykorzystywania bezdomnych w Opolu i Urząd Miasta zaaprobował tę sytuację na etapie podpisania umowy z Neo Group.
Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl
