
Hejt w sieci jest potężnym problemem. Tym bardziej uporczywym, że bardzo trudno się z nim walczy. Jednak historia radcy prawnego z Cieszyna, który obrażał w mailach dziennikarzy naTemat pokazuje, że czasami warto podjąć rękawicę i wyjść z tego starcia obronną ręką.
Kończą się prace nad portalem CzyjToRyj, gdzie zdjęcia z "demonstracji" KOD-u tych uboli i milicjantów z ich kobietami starymi już w istocie, /ale "kwi, kwi, kwi, kwi, kwi"/ będą do bólu identyfikowane, bo przecież TYCH ktoś widział i zna.
"A wiecie, dryjańska /specjalnie z małej/ czym się różnicie od tej wspaniałej kobiety? ONA NIE MA DEFORMACJI. Mózgu. A mieliście , dryjańska /specjalnie z małej/ ten nic nie znaczący, kosmetyczny w swej istocie zabieg zwany przerwaniem ciąży? Jak nie to zamilczta..."
"a na kiedy masz wyznaczoną operacją usunięcia zaćmy mózgu? Mogę przyspieszyć termin. Będzie lepsze powietrze..."
"Spróbuj głupku iść na marsz - dostaniesz..."
"Macie w RYJ. I dostaniecie"
"Proszę sobie usiąść i popatrzyć w lustro. Jestem sztama, czy nie jestem"
Sąd uznał, że (obraźliwe określenia przyp.red) były kierowane jedynie w celu obrażenia adresatów, gdyż w żadnym zakresie nie stanowią one merytorycznego odniesienia się do artykułów, na które reagował obwiniony. Również wyjaśnienia obwinionego , że nie kierował gróźb poprzez użycie wyrażeń: "Spróbuj głupku iść na marsz – dostaniesz", "Macie w RYJ. I dostaniecie" i w pierwszym przypadku miał na myśli, że chodzi o dostanie całusa, a w drugim prawidłowo miało brzmieć prawidłowo "macie w czyj to RYJ. I dostaniecie" i znaczyło to, że strona przeciwna, że strona przeciwna otrzyma świadectwo głupoty, stanowią jedynie taktykę procesową obwinionego, a nie rzeczywiste motywy, którymi kierował się przy ich formułowaniu i przekazywaniu do adresatów.