Zaśpiewał hymn na PPA, podzielił publiczność i wygrał.
Zaśpiewał hymn na PPA, podzielił publiczność i wygrał. Fot. za FB Marcina Januszkiewicza

Ja nie jestem zdania, że artysta powinien być przezroczysty i można włożyć go w każde naczynie i on powinien się w każdym dobrze prezentować – mówi naTemat Marcin Januszkiewicz, zwycięzca Grand Prix i Złotego Tukana 38. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Wygrał śpiewając "Pieśń Legionów Polskich" i "Nim wstanie dzień". Część publiczności przy pierwszym utworze podniosła się z miejsc, druga na nich została.

REKLAMA
Kij w mrowisko?
Młodego aktora nie ma jeszcze na ustach wszystkich, od ogłoszenia wyników PPA minęło raptem kilka dni. Aczkolwiek media powoli zauważają, że zrobił coś, co w obecnej sytuacji politycznej, musi się odbić echem. Jury konkursu z Janem Peszkiem na czele nagrodziło 30-latka za "doskonałe zestawienie utworów, sposób ich interpretacji i przejmujące wykonanie". Januszkiewicz zaczął finałowy występ od hymnu Polski, skończył zaś piosenką Agnieszki Osieckiej i Krzysztofa Komedy "Nim wstanie dzień".
Z poezją Osieckiej jest związany od dawna, więc to, że wybierze akurat jej tekst było oczywiste. Z hymnem sprawa wyglądała inaczej. – To wzięło się z anegdotki mojego przyjaciela, a przy okazji, długo myślałem, jaki utwór jest takim świętym Graalem polskiej pieśni, po co można sięgnąć – wyjaśnia mi Januszkiewicz. – Na ten wybór składa się jeszcze bardzo wiele innych kontekstów... – dodaje. Kiedy pytam o kontekst polityczny, odpowiada mi pytaniem: "Ale jaki?".
Marcin Januszkiewicz

Uważam, że głównie artyści czy w ogóle osoby rozpoznawalne - co jeszcze mi nie grozi, może kiedyś w przyszłości zapracuję sobie na to - mają w rękach narzędzia, żeby zmieniać świat, dosłownie i wpływać na ludzi, na ich punkt widzenia i kształtować go w jakiś sposób.

Zmierzam do tego, że powinniśmy wszyscy brać odpowiedzialność za to, co się dzieje dookoła nas, i to zarówno w życiu prywatnym, ale w życiu społecznym też.

logo
Fot. FB Marcina Januszkiewicz
Zdaje się, że udało mu się jedno i drugie - ludzie podczas jego występu wstawali z miejsc, byli też i tacy, którzy zdecydowali się słuchać interpretacji hymnu na siedząco. Januszkiewicz wyjaśnia, że stało się to dopiero przy drugim etapie konkursu. – Podczas pierwszego widownia w ogóle nie wstała, bo nikt się tego nie spodziewał, zadziałał suspens – opowiada. Później poszła fama, że "gość śpiewa hymn".

Sztuka i polityka

Kiedy aktor postanowił to zrobić, czuł pewien wewnętrzny opór. – Musiałem to odkręcić, najpierw konsultując się z moim przyjacielem, który jest prawnikiem, później jeszcze z innymi osobami, czy to nie będzie jakieś faux pas, nietakt, czy nie złamię jakiegoś przepisu, że ja wykonam ten utwór – słyszę. Januszkiewicz podkreśla, że nie zależało mu na skandalu.
Marcin Januszkiewicz

Głośno mówię, że to piękny, patriotyczny utwór. Ja tak naprawdę uważam, i sądzę, że strona prawa polityczna uzna to za wartość, wykonanie prawdziwie patriotycznego utworu, natomiast lewa flanka z kolei zobaczy w tym protest. Ja raczej zadaję pytanie, które się naprawdę pojawiło na widowni. I o to właśnie chodzi.

Nie mówi o swoim politycznym zaangażowaniu, którego i tak specjalnie nie ukrywa. Przez 2 lata był aktorem Teatru Studio, należał do zespołu Agnieszki Glińskiej walczącego z dyrektorem placówki Romanem Osadnikiem. Pod rządami jego i Natalii Korczakowskiej działa już inny zespół. Januszkiewicz w styczniu apelował do fanów, by omijali Studio szerokim łukiem.
31 marca na wrocławskiej scenie hymn zestawił z "Nim wstanie dzień". – "Za dzień, za dwa, za noc, za trzy, choć nie dziś, doczekasz się, wstanie świt" – cytuje. – To też nie jest bez znaczenia... i zostawia ludzi, nie chcę powiedzieć, że z nadzieją, ale z przemyśleniem... – konstatuje z lekkim wahaniem. Nie wahało się jury, nie wahali dziennikarze i widownia. Dowód? Między innymi takie komentarze na Facebooku: "Dzięki Tobie ta sobota była najlepszą sobotą ever!" albo "Długo musieliśmy czekać na Twój występ, który był niesamowicie poruszający! Piękny! Dotykający duszy! Wszystkich jej strun".

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl