
Waszyngton nie kontaktował się z Moskwą przed dokonaniem ataku – twierdzi Wiktor Ozierow, przewodniczący komisji do spraw obrony i bezpieczeństwa w Radzie Federacji Rosyjskiej. Strona rosyjska odniosła się do ataku amerykańskiej armii na syryjską bazę wojskową.
REKLAMA
Ozierow, którego cytuje agencja RIA Nowosti, stwierdził, że poranny atak USA może przekreślić współpracę pomiędzy amerykańskimi i rosyjskimi wojskami w regionie. Wbrew tłumaczeniom strony amerykańskiej, stwierdza, że rosyjskie dowództwo nie zostało poinformowane o ataku.
Inny rosyjski polityk, Konstantin Kosaczow, przewodniczący komisji spraw zagranicznych, powiedział z kolei, że w tej sytuacji szansa na stworzenie koalicji z udziałem Rosji i USA w sprawie Syrii jest bardzo wątpliwe.
Tymczasem administracja amerykańska zapewnia, że strona rosyjska została uprzedzona o ataku. Wszystko po to, żeby podczas bombardowania pociskami Tomahawk nie ucierpiał ani jeden rosyjski żołnierz. Co ciekawe, około południa Rosjanie przyznali, że rzeczywiście ostrzeżenie o ataku dotarło do nich zanim amerykanie odpalili pociski.
Do ataku odwetowego wojsk amerykańskich w Syrii doszło w nocy około godziny 2:45 polskiego czasu. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych ostrzelały syryjską bazę wojskową, prawdopodobnie odpowiedzialną z niedawne użycie broni chemicznej wobec cywilów.
