
– Dziś obowiązkiem moim i władz jest to, abyśmy dotarli do prawy. Ta elementarna sprawiedliwość. Sprawiedliwość wobec winnych. Abyśmy nie mogli mówić, że państwo polskie jest państwem teoretycznym. Albo Polska będzie państwem poważnym, albo nie będzie. To test, który jest na arenie międzynarodowej obserwowany – mówił prezydent Andrzej Duda w długim przemówieniu wygłoszonym przed Pałacem Prezydenckim w 7. rocznicę katastrofy smoleńskiej.
REKLAMA
Prezydent Andrzej Duda odniósł się także do kwestii powstania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Zaznaczył, że powinien stanąć niejeden. – Tu na Krakowskim Przedmieściu powinny znaleźć się dwa pomniki, jak swego czasu prosiła córka jednego z tych, którzy zginęli. Powiedziała: chciałabym, aby ojciec został tu upamiętniony – mówi Duda. I dodał, że pod Pałacem Prezydenckim powinien także powstać pomnik tego, "który tu pracował". – Tu, na Krakowskim Przedmieściu, powinie powstać pomnik pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie tylko dlatego, że był prezydentem RP. Ale też dlatego, że był prezydentem Warszawy. Był wielkim prezydentem Warszawy – podkreślił prezydent.
I nie omieszkał dodać: – Można tylko wyrazić zdziwienie, że obecna prezydent stolicy tak dziwnie się zachowuje w sprawie postawienia pomnika swojemu poprzednikowi. Poprzednikowi, który doprowadził do powstania najważniejszego muzeum Warszawy – Muzeum Powstania Warszawskiego – zaznaczył. W poniedziałkowe popołudnie prezydent podziękował też tym, którzy "niezłomnie pamiętali". – Dziękuję za wszystkie tablice, pomniki, wszystko, czym ich upamiętniacie – zaznaczył Andrzej Duda. I zaapelował o szacunek wzajemny i szacunek dla ich pamięci.
