
Odwieczny problem i pytanie, czy dokarmiać, czy nie. Ale właśnie zaczyna się sezon i problem zaczyna narastać. Trudno się dziwić, że ci, którzy muszą z nim obcować na codzień, serdecznie mają dość. Brudu łatwo zmyć się nie da. Tak, jak na urzędzie miasta w Kaliszu. Dopiero zrobili remont elewacji za 4 mln zł, a gołębie już wszystko popsuły. W całym kraju słychać właśnie o gołębim problemie.
Ratusz w Kaliszu jest piękny i jasny. Dwa lata temu przeszedł remont, który kosztował 4 mln zł. Ale patio w środku już tak pięknie nie wygląda. Wystarczyły dwa lata, by gołębie zrobiły tu sobie wielką toaletę.
Ściany, gzymsy, parapety Dziennikarz "Faktów Kaliskich" pojechał na miejsce, zrobił zdjęcia i pokazał mieszkańcom obskurną rzeczywistość, której nie widać od zewnątrz. "Ściany, gzymsy, parapety, rynny, podłoga – wszystko wymazane ptasimi odchodami. Gołębie upodobały sobie to miejsce, a ślady ich bytności muszą codziennie oglądać urzędnicy i odwiedzający ratusz" – napisał.

Tak było kilka dni temu, tak jest nadal. Ratusz nie bardzo może z tym cokolwiek zrobić, bo konserwator zabytków nie zgadza się na umieszczenie specjalnych zabezpieczeń. Obiecał tylko wynajęcie specjalistycznej ekipy, która oczyści elewację. Co będzie kosztować i problem zapewne nie zniknie, tak jak nie da się pozbyć gołębi. Za jakiś czas może być powtórka z rozrywki.
Dworzec we Wrocławiu, Lublin... Zaraz pewnie oburzą się obrońcy zwierząt. Ale problem – dla jednych błahy, dla drugich nie – jest. Tylko w ostatnich dniach lokalne media alarmują: "Gołębie dają się we znaki mieszkańcom Szczecina". Albo: "Gołębie brudzą nową elewację dworca we Wrocławiu". Albo: "Radny idzie na wojnę z gołębiami w Lublinie".
Z Wrocławiem sytuacja jest podobna jak ta w Kaliszu. Dworzec niedawno był odnowiony, nowa jest elewacja, tu również nie zamontowano zabezpieczeń. "Dlatego wciąż wlatują między kolumny, siadają na gzymsie pod zadaszeniem i paskudzą" – alarmuje "Gazeta Wrocławska".
"Odpowiadasz za stan mojego samochodu" Z kolei w Lublinie radny lokalnego stowarzyszenia tak się zdenerwował, że chciałby karać mieszkańców za dokarmianie gołębi. Zwrócił się w tej sprawie do prezydenta miasta. – Źle dokarmiany gołąb paskudzi jeszcze bardziej i poza tym roznosi choroby – argumentował na antenie lokalnej Nowa TV Marcin Nowak. Za jego sprawą, kwestia gołębi szeroko była w ostatnich dniach omawiana w lokalnych mediach. Zaktywizowała też mieszkańców, którzy wylewali swoje żale na forach. "Karmisz gołębie? Odpowiadasz za stan mojego samochodu" – napisał jeden z czytelników.
Komentarz internauty
Temat jest niezwykle drażliwy, trudno wyobrazić sobie choćby krakowski Rynek bez gołębi, poza tym dokarmianie tych ptaków jest dla wielu tradycją, dla innych potrzebą i koniecznością wyższą. Prawo milczy na temat dokarmiania, a tym bardziej na temat ewentualnych kar, choć często słyszymy o wprowadzaniu zakazów. Rok temu taką sprawę rozstrzygał jednak sąd w Łodzi i uznał, że zakaz dokarmiania jest niedopuszczalny. "Dokarmianie ptaków nie może być regulowane w regulaminie utrzymania czystości i porządku w gminie" – pisał dział prawny "Rzeczpospolitej". .

A problem jest nie tylko w Polsce. Na przykład tu możemy przeczytać, że za karmienie gołębi (i w ogóle ulicznych zwierząt) na Majorce można zapłacić od 60 do 3000 euro.
