Gdy gołębie brudzą, że żyć się nie da. Wiele miast ma ten problem.
Gdy gołębie brudzą, że żyć się nie da. Wiele miast ma ten problem. fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Odwieczny problem i pytanie, czy dokarmiać, czy nie. Ale właśnie zaczyna się sezon i problem zaczyna narastać. Trudno się dziwić, że ci, którzy muszą z nim obcować na codzień, serdecznie mają dość. Brudu łatwo zmyć się nie da. Tak, jak na urzędzie miasta w Kaliszu. Dopiero zrobili remont elewacji za 4 mln zł, a gołębie już wszystko popsuły. W całym kraju słychać właśnie o gołębim problemie.

REKLAMA
Ratusz w Kaliszu jest piękny i jasny. Dwa lata temu przeszedł remont, który kosztował 4 mln zł. Ale patio w środku już tak pięknie nie wygląda. Wystarczyły dwa lata, by gołębie zrobiły tu sobie wielką toaletę.
Ściany, gzymsy, parapety
Dziennikarz "Faktów Kaliskich" pojechał na miejsce, zrobił zdjęcia i pokazał mieszkańcom obskurną rzeczywistość, której nie widać od zewnątrz. "Ściany, gzymsy, parapety, rynny, podłoga – wszystko wymazane ptasimi odchodami. Gołębie upodobały sobie to miejsce, a ślady ich bytności muszą codziennie oglądać urzędnicy i odwiedzający ratusz" – napisał.
logo
Ratusz w Kaliszu. Fot. Fakty Kaliskie/faktykaliskie.pl
Tak było kilka dni temu, tak jest nadal. Ratusz nie bardzo może z tym cokolwiek zrobić, bo konserwator zabytków nie zgadza się na umieszczenie specjalnych zabezpieczeń. Obiecał tylko wynajęcie specjalistycznej ekipy, która oczyści elewację. Co będzie kosztować i problem zapewne nie zniknie, tak jak nie da się pozbyć gołębi. Za jakiś czas może być powtórka z rozrywki.
Dworzec we Wrocławiu, Lublin...
Zaraz pewnie oburzą się obrońcy zwierząt. Ale problem – dla jednych błahy, dla drugich nie – jest. Tylko w ostatnich dniach lokalne media alarmują: "Gołębie dają się we znaki mieszkańcom Szczecina". Albo: "Gołębie brudzą nową elewację dworca we Wrocławiu". Albo: "Radny idzie na wojnę z gołębiami w Lublinie".
Z Wrocławiem sytuacja jest podobna jak ta w Kaliszu. Dworzec niedawno był odnowiony, nowa jest elewacja, tu również nie zamontowano zabezpieczeń. "Dlatego wciąż wlatują między kolumny, siadają na gzymsie pod zadaszeniem i paskudzą" – alarmuje "Gazeta Wrocławska".
"Odpowiadasz za stan mojego samochodu"
Z kolei w Lublinie radny lokalnego stowarzyszenia tak się zdenerwował, że chciałby karać mieszkańców za dokarmianie gołębi. Zwrócił się w tej sprawie do prezydenta miasta. – Źle dokarmiany gołąb paskudzi jeszcze bardziej i poza tym roznosi choroby – argumentował na antenie lokalnej Nowa TV Marcin Nowak. Za jego sprawą, kwestia gołębi szeroko była w ostatnich dniach omawiana w lokalnych mediach. Zaktywizowała też mieszkańców, którzy wylewali swoje żale na forach. "Karmisz gołębie? Odpowiadasz za stan mojego samochodu" – napisał jeden z czytelników.
Komentarz internauty

Akcję walki z bezkarnym karmieniem gołębi rozpocząłem miesiąc temu, publikując na fb zdjęcia nielegalnych gołębników na Starym Mieście, przy ul. Lubartowskiej, Ruskiej, Targowej i w wielu innych miejscach. Napisałem też pismo do Straży Miejskiej, zwracając uwagę na nie egzekwowanie zakazu przez ludzi. Dla mnie zasada jest prosta: karmisz gołębie? - odpowiadasz za stan mojego samochodu i masz obowiązek zapłacić mi za myjnię! Może w ten sposób dotrze to pustych głów". Czytaj więcej

Temat jest niezwykle drażliwy, trudno wyobrazić sobie choćby krakowski Rynek bez gołębi, poza tym dokarmianie tych ptaków jest dla wielu tradycją, dla innych potrzebą i koniecznością wyższą. Prawo milczy na temat dokarmiania, a tym bardziej na temat ewentualnych kar, choć często słyszymy o wprowadzaniu zakazów. Rok temu taką sprawę rozstrzygał jednak sąd w Łodzi i uznał, że zakaz dokarmiania jest niedopuszczalny. "Dokarmianie ptaków nie może być regulowane w regulaminie utrzymania czystości i porządku w gminie" – pisał dział prawny "Rzeczpospolitej". .
logo
Zakaz, który pojawił się w Kielcach. Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
A problem jest nie tylko w Polsce. Na przykład tu możemy przeczytać, że za karmienie gołębi (i w ogóle ulicznych zwierząt) na Majorce można zapłacić od 60 do 3000 euro.