
"Opowiem dowcip. Co zrobić, gdy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest kolejka? Lekarz staje na środku i krzyczy: 'Wy-pier...! Wy-pier...'. Ludzie uciekają w popłochu. Zostają tylko ci, którzy nie są w stanie wyjść samodzielnie. I oni są we właściwym miejscu" – pisze w nowym "Newsweeku" Paweł Reszka. Jego relacja pokazuje, jak niewydolna jest polska służba zdrowia, dlaczego jej pracownicy są obojętni na ludzką krzywdę i dlaczego mają problemy z uzależnieniami.
"Zatrudniłem się w szpitalu, bo chciałem zobaczyć, jak system działa od wewnątrz. Podjąłem pracę w dziale higieny i transportu jako sanitariusz – czyli na samym dnie medycznej hierarchii" – przekonuje już na początku Reszka.
Jak wyjaśnia, sanitariusz zarabia najniższą krajową. W efekcie nie jest szanowany – można nie odpowiadać mu "dzień dobry" a pacjenci czasami traktują go jak… konia. Gdy zaczyna pchać ich wózek czy łóżko, krzyczą "Wio!".
Paweł Reszka
Jak tłumaczy Reszka, po zapoznaniu się z warunkami pracy w szpitalu nie jest jednak w stanie winić żadnego z lekarzy, z którymi rozmawiał. "Po wielu godzinach biegania po korytarzach, ciągłego spóźnienia, nieustannych pretensji od pacjentów, pielęgniarek i lekarzy trudno być miłym i empatycznym" – pisze.
Paweł Reszka
Przywołuje również historię jednego z lekarzy, którego poprosił, aby opowiedział mu coś z czasów, kiedy dopiero rozpoczynał pracę w zawodzie.

"Zaczynałem pracę na oddziale chirurgicznym. Wtedy nie mieliśmy jeszcze tomografu. Dlatego wszyscy pijacy z urazami głowy musieli zostawać na obserwacji. Robiliśmy im zwyczajne prześwietlenie i nie wolno ich było wypuścić do domu. Przywozili ich do nas obsranych, obszczanych, robiących pod siebie, bełkocących. No, ale przecież jesteśmy lekarzami, składaliśmy przysięgę, musimy im pomóc. Obrażali nas, startowali z łapami. Na jednym z pierwszych dyżurów doszło do przykrej sytuacji. Oto młoda pielęgniarka, młody lekarz (czyli ja) i pijak. Pijak ciągle obłapia pielęgniarkę, jest nachalny, a ona nie daje sobie z nim rady. Nagle dziewczyna wybucha: – Odpier… się nareszcie ode mnie! – krzyczy" – relacjonuje historię młodego lekarza. Ten, oburzony jej zachowaniem, stwierdził wtedy: "Jak pani może się w ten sposób zwracać do pacjenta? Nie ma pani prawa!".
Relacja lekarza
I wtedy ostatecznie ją przeprosił za to wydarzenie sprzed wielu lat.
