Radosław Sikorski odpowiada na artykuł "w Sieci": Odradzałem Lechowi Kaczyńskiemu wizytę w Katyniu

Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w rozmowie z naTemat odniósł się do tekstu "w Sieci", w którym zarzucono mu "kłamstwo pod przysięgą" w sprawie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 roku. – Jest wiedzą powszechną, że odradzałem prezydentowi Kaczyńskiemu wizytę w Katyniu. Szkoda, że nie posłuchał – przyznaje Radosław Sikorski.


W najnowszym numerze prawicowego tygodnika "w Sieci" pojawił się artykuł pt. "Kłamca smoleński", autorstwa Marka Pyzy i Marcina Wikło. Dziennikarze podają, że dotarli do dokumentów, z których wynika, że Radosław Sikorski był zaangażowany w dyplomatyczne przygotowanie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska w Katyniu w kwietniu 2010 roku.


Zdaniem dziennikarzy, "ministerstwo brało udział najpierw w zniechęceniu głowy państwa do uczestnictwa w uroczystościach katyńskich, a później w organizowaniu wizyty prezydenta". "Ówczesny szef MSZ był na każdym etapie informowany o ustaleniach dotyczących wyjazdu"– czytamy w tekście. Według informacji "w Sieci" "prawie żadne dokumenty" w tej sprawie nie docierały do Kancelaria Prezydenta.

Były minister spraw zagranicznych w rozmowie z naTemat odniósł się do ustaleń tygodnika. – Jest wiedzą powszechną, że odradzałem prezydentowi Kaczyńskiemu wizytę w Katyniu. Szkoda, że nie posłuchał – powiedział Radosław Sikorski.
Radosław Sikorski
były minister spraw zagranicznych

Kłopot z naszą prawicą polega na tym, że nie umie dyskutować merytorycznie. Jej sposób dyskusji, to albo argument solidarności plemiennej, wykluczenie oponentów z przynależności do wspólnoty, oskarżenie o zdradę, albo przeinaczenie wypowiedzi i potem heroiczna obrona własnego przeinaczenia. Trudno dyskutuje się z ludźmi, którzy nie przestrzegają żadnych zasad etyki dziennikarskiej, którym w ogóle nie zależy na ustaleniu faktów, a tylko na opluskwianiu rywala politycznego.

Autorzy obszernego tekstu o Sikorskim nie poprosili go o komentarz. – Komentarz mógłby być tylko jeden. To znaczy: nie udawajmy, że nie rozumiemy różnicy między wiedzą o wizycie, a wiedzą o organizacji wizyty, czyli jej technicznymi aspektami. Bardzo poważne oskarżenie o krzywoprzysięstwo oparli o to swoje przeinaczenie – mówi Sikorski.

Dziennikarze o sprawę publikacji " w Sieci" podczas konferencji prasowej w Sejmie zapytali Marcina Kierwińskiego. Jak podaje Interia.pl, poseł PO stwierdził, że politycy PiS powtarzali, że wizytą w Katyniu prezydent Kaczyński "miał rozpocząć swoją kampanię prezydencką. Ciężko, aby tego typu wizyty przygotowywał MSZ" – stwierdził Kierwiński.


11 kwietnia były szef MSZ zeznawał przed warszawskim sądem w procesie m.in. Tomasza Arabskiego. Były szef gabinetu premiera Donalda Tuska został oskarżony przez część rodzin ofiar, które zginęły w katastrofie smoleńskiej o niewypełnienie obowiązków przy organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 roku. Radosław Sikorski podkreślał, że odradzał prezydentowi wyjazd do Katynia. Tłumaczył, że "dublowanie wizyt premiera i prezydenta nie służy wizerunkowi państwa polskiego szczególnie wobec tak trudnego partnera jak Rosja". Podkreślał także, że "techniczne, logistyczne kwestie odbywają się pięć szczebli służbowych poniżej szczebla ministra".