
Dobra szkoła? Dobre przedszkole? Nie dla nich. Planowane przez ministerstwo edukacji rozporządzenia posortuje dzieci na te, dla których szkoła będzie dostępna i te, które w szkole nie mają czego szukać. Na problem zwróciła uwagę mama 7-letniego Franka. Pani Agnieszka nie przebierała w słowach, a jej list do MEN wywołał prawdziwą burzę.
Samo "Franek" to za mało. Bo Franek znany jest jako "Dzielny Franek". Jego mama prowadzi bowiem blog o takiej nazwie. I rzeczywiście – Frankowi dzielności odmówić nie sposób. Urodził się jako wcześniak, a pokłosiem tego są m.in. padaczka, niedosłuch i autyzm. Z przeciwnościami walczy jednak dzielnie, np. nauczył się języka migowego i doskonale komunikuje się ze światem, ale jednocześnie ogromną radość sprawia mu czytanie.
Oczywiście – jest to efekt wielu godzin terapii i rozwijania tzw. AAC (Alternative and Augmentative Communication), czyli tego, czego dzieci z autyzmem za sprawą minister Anny Zalewskiej mają być pozbawione. No i dlatego mama Franka nie wytrzymała.
Na swoim blogu Agnieszka Kossowska napisała o rozporządzeniu, które wejdzie w życie wraz z reformą szkolną od 1 września, a które określa podstawę programową dla wszystkich przedszkoli i szkół. Ponad 300 strony dokumentu. Załącznik nr 1 mówi o edukacji w przedszkolach, a tam – ani słowa o dzieciach niepełnosprawnych i o alternatywnej komunikacji dla dzieci, które nie mówią. I dlatego mama Franka zwróciła się z listem do minister edukacji.
Agnieszka Kossowska
autorka bloga "Dzielny Franek"
Rzeczniczka ministerstwa zwróciła uwagę, że kwestię AAC rozwiązuje inne rozporządzenie, dotyczące kształcenia dzieci niepełnosprawnych. Jednak ono, jak zauważa Agnieszka Kossowska, dotyczy wyłącznie dzieci głuchych i niewidomych, nie wspomina zaś o dzieciach ze spektrum autyzmu, które przecież też często mają poważne problemy z komunikacją.
Selekcja dzieci – Dzielicie dzieci na te lepsze i gorsze? Te, które mają prawo do AAC i takie, którym tego prawa odmawiacie? Jaki klucz zastosowaliście? – pyta mama Franka, która na swoim blogu raz po raz tłumaczy, że przecież fakt, iż ktoś nie mówi, nie oznacza, że nie ma nic do powiedzenia. No i to, że komunikacja to nie tylko mowa.
Ale nie tylko dzieci z niepełnosprawnością w wieku przedszkolnym dotkną zmiany szykowane przez MEN od września. Jeszcze większym problemem wydają się plany dotyczące nauczania indywidualnego. Tu pocieszeniem jest to, że jest to na razie tylko projekt rozporządzenia i może silny sprzeciw rodziców odwróci bieg wydarzeń. Bo opiekunowie niepełnosprawnych dzieci są naprawdę wręcz wściekli. Ministerstwo chce bowiem zrezygnować z tzw. integracji włączającej przy nauczaniu indywidualnym.
Dyskryminacja Co to oznacza? Do tej pory nauczanie indywidualne dziecka mogło być prowadzone w domu lub w szkole, czy w przedszkolu. Albo też trochę tak, trochę tak. Jeśli zmiany wejdą w życie, dziecko z nauczaniem indywidualnym wręcz nie będzie miało wstępu do szkoły. A szkoła takiemu dziecku zapewnia niewiele. Jeśli jest to uczeń klas I - III podstawówki, to jest to tygodniowo zaledwie 6-8 godzin nauczania, jeśli IV - VI to jest to 8-10 godzin w tygodniu. Zdrowe dzieci w szkole mają znacznie więcej lekcji, dlatego jasne jest, że taka forma edukacji jeszcze bardziej przekreśla ich szanse na opanowanie podstawy programowej. Jak inaczej to nazwać niż dyskryminacją? Dlatego Agnieszka Kossowska w liście do Anny Zalewskiej pisze ze złośliwą ironią.
Agnieszka Kossowska
autorka bloga "Dzielny Franek"
Słowa o tym "zarażaniu" wcale nie są takie śmieszne – całkiem niedawno pisaliśmy o tym, że w Lublinie jest problem z utworzeniem klas integracyjnych, gdyż niektórzy rodzice obawiają się posyłać swoje dzieci do jednej klasy z dziećmi z niepełnosprawnością.
"Za życiem" Obecnie wielu uczniów z autyzmem i nie tylko część lekcji, które wymagają od nich większego skupienia i koncentracji, ma w trybie indywidualnym, a pozostałe (np. w-f, plastykę, czy muzykę) mają z resztą klasy. Ministerialne rozporządzenie zaś sprawi, że dzieci te będą skazane na cztery ściany i brak kontaktu z rówieśnikami. Stąd lawina komentarzy rodziców tych dzieci, ale nie tylko.
Mama "Dzielnego Franka" apeluje, by być dzielnym i się nie poddawać – projekt rozporządzenia jest dopiero na czwartym z jedenastu etapów prac. Pozostaje mieć nadzieję, że uda się go jeszcze zablokować.

AKTUALIZACJA
Ministerstwo edukacji wydało komunikat, w którym odpowiada na zarzuty rodziców. Wyjaśnia przy tym, że nauczanie indywidualne "organizowane jest wyłącznie dla dzieci i młodzieży, którym stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły". Cały komunikat MEN można przeczytać tutaj.
