
Nowoczesna zdecydowała, że rozdzieli funkcję przewodniczącego partii i klubu parlamentarnego. Ryszard Petru pozostaje szefem ugrupowania, ale klubem kierować będzie Katarzyna Lubnauer, jedna z wiceprzewodniczących partii. – Chcemy żeby było to dla nas nowe otwarcie, symbol tego, że poważnie traktujemy ostrzeżenie od wyborców jakim są spadające sondaże – mówi Lubanuer w rozmowie z naTemat.
REKLAMA
Została Pani przewodniczącą Klubu Parlamentarnego Nowoczesnej. Czy to oznacza że "schowacie” teraz swojego lidera Ryszarda Petru?
Absolutnie nie. To oznacza że rozdzieliliśmy zadania szefa partii i szefa klubu. Odbyło się to na wniosek Ryszarda Petru. Chodzi o to żeby mógł się on teraz skoncentrować na zadaniach strategicznych, strukturalnych, związanych z wyborami samorządowymi. Natomiast ja zajmę się pracą Nowoczesnej w parlamencie.
Co się z zmieni w pracy tego klubu? Jaki ma pani pomysł?
Myślę, że będziemy musieli pewne działania zmodyfikować. Nie ma w tym nic dziwnego, bo zawsze nowe kierownictwo ma swoje plany. Chcemy, żeby było to dla nas nowe otwarcie, symbol tego, że poważnie traktujemy ostrzeżenie od wyborców jakim są spadające sondaże. Musimy pokazać nową jakość i determinację.
No, właśnie. Nowoczesna wpadła w sondażowe turbulencje, zaczęła balansować na granicy progu wyborczego. W ostatnim badaniu wyprzedza was nawet pozaparlamentarne SLD. Z czego według pani to wynika?
Po pierwsze wynika to z jakichś problemów wizerunkowych. Ryszard Petru sam przyznał, że błędem był jego wyjazd z Polski w czasie sejmowego protestu. Szef partii powiedział, że bierze współodpowiedzialność za wyniki sondażowe. Ale ten zjazd sondażowy wynika również z faktu, że nie potrafiliśmy komunikacyjnie dotrzeć z naszym przekazem do wyborców.
Pokazać im, że nie muszą się godzić na duopol na scenie politycznej, którą podzieliły między siebie PiS i PO, że nie muszą się godzić na rządy tych partii, tylko mogą wybrać inne ugrupowanie, które ma realną wizję Polski. Wizję Polski jako kraju, w którym istnieje rozdział Kościoła i państwa. Kraju nowoczesnego, który ma dobrze zorganizowane instytucje, który się rozwija gospodarczo. Wizję racjonalną, a nie populistyczną.
Wiele wskazuje na to, że to Platforma podbiera waszych wyborców, że uciekają pod skrzydła partii Schetyny.
Niekoniecznie. Bardzo wielu naszych wyborców zapewne czeka w tej chwili na ofertę. Jest spora grupa ludzi, którzy nie wiedząc na kogo zagłosowaliby w wyborach i oni - zamiast pójść do urn - mogą zostać za dwa lata w domach. To jest niepokojący sygnał, bo według obecnych sondaży po wyborach w dalszym ciągu rządziłoby PiS. Tyle tylko, że w koalicji z Kukiz ’15. A więc jeżeli chcemy, by PiS przestał rządzić potrzebna jest również Nowoczesna.
Ryszard Petru zapowiadał w ostatnich wywiadach, że Nowoczesna przewartościuje swój program. Mówił m.in. że za bardzo krytykowaliście PiS. Co się takiego zmieni?
W dalszym ciągu jesteśmy partią, która zdecydowanie krytykuje PiS. Ryszardowi Petru chodziło raczej o to, że nie możemy się ograniczać tylko do bycia „antypisem”, że musimy pokazywać Polakom również wizję Polski po PiS-ie. A więc z jednej strony musimy podkreślać, że rozliczymy tych, którzy za rządów PiS łamią prawo i że jesteśmy jednoznacznie przeciwni temu co PiS robi z polską gospodarką, edukacją czy ochroną zdrowia.
Ale równocześnie musimy pokazać jakie są nasze pomysły na gospodarkę, edukację, ochronę zdrowia, czy wymiar sprawiedliwości. Natomiast na pewno nie przestaniemy walczyć z PiS-em, który niszczy w tej chwili Polskę. Musimy jednak przekonać Polaków, że mamy jakąś nową ofertę dla nich, że mamy wizję Polski jako dobrze zorganizowanego kraju i potrafimy ją zrealizować.
Głos kobiet był w zawsze w Nowoczesnej słyszalny, ale czy po pani wyborze Nowoczesna staje się partią dla kobiet?
– Nie. Nasze kobiety są wyraziste i wszystkie tworzymy zespół. To nie jestem tylko ja, ale także choćby Kamila Gasiuk-Pihowicz, Barbara Dolniak, Joanna Scheuring-Wielgus, Monika Rosa czy Paulina Hennig-Kloska. Myślę, że wszystkie nas i widać i słychać, a więc ten głos nigdy nie był słaby.
Natomiast w polskim parlamencie ważne funkcje rzeczywiście częściej pełnią mężczyźni niż kobiety. W Nowoczesnej czymś normalnym jest jednak to, że obowiązki są dzielone równo między kobiety i mężczyzn. Chociaż mamy też bardzo dobrych posłów – mężczyzn.
