Lech Kaczyński i Lech Wałęsa, rok 1990.
Lech Kaczyński i Lech Wałęsa, rok 1990. Fot. Tomasz Wierzejewski

Znowu pomylili nazwiska. Chodzi oczywiście o Lecha Wałęsę. Historia od nowa dzieje się na naszych oczach; Autentycznie trzeba będzie dzieci w domu nowej historii uczyć – internauci szybko podsumowali dzisiejszą wypowiedź prezesa PiS. TVP Info na Twitterze podało cytat z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego: "gdyby nie pozycja Lecha Kaczyńskiego w 'Solidarności', ta formacja nie miałaby żadnych szans". Tyle tylko, że zapomniano dodać, że prezesowi PiS nie chodziło o "Solidarność" a Porozumienie Centrum.

REKLAMA
Podczas odsłonięcia pomnika pary prezydenckiej w Białej Podlaskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński podziękował za budowę monumentu. Zapowiedział także, że "przyszły rok przyniesie odsłonięcie kolejnych pomników, także w Warszawie" i tłumaczył, że jego brat na pomnik zasługuje. A to dlatego, że "był politykiem naprawdę polskim" i "wpisał się w polską historię". Czytając wyłącznie tweeta TVP Info można uznać, że prezes co nieco "dopisał" do tej historii.
Według TVP Info prezes stwierdził bowiem, że "gdyby nie pozycja Lecha Kaczyńskiego w 'Solidarności', ta formacja nie miałaby żadnych szans".
Szybko słowa prezesa PiS skomentowali internauci. "Za co oczywiście przyznano mu pokojową nagrodę Nobla" – wytknął na Twitterze Maciej Lasek. "Historia od nowa dzieje się na naszych oczach. Niesamowite..." – napisał dziennikarz Jacek Nizinikiewicz.
Jednak po przesłuchaniu całego przemówienia Kaczyńskiego, okazuje się, że ten nie mówił wcale o "Solidarności", a Porozumieniu Centrum, partii, która dała podwaliny pod Prawo i Sprawiedliwość.
Jarosław Kaczyński
prezes Prawa i Sprawiedliwości

Była i jest w dalszym ciągu formacja inna. Formacja, która była także przeciwko komunizmowi i której członkowie, w tym mój św. W tym mój brat. (...) Jeśli ta formacja już po raz trzeci dochodzi do władzy i dzisiaj tą władzę sprawuje, to jest to w ogromnej mierze, w decydującym stopniu zasługa Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego? Ta formacja pojawiła się zaraz po 89 roku jako oddzielna, wyraźnie wyróżniająca się. Miała rożne odmiany. Ale tą najbardziej racjonalną, która potrafiła właściwie oceniać rzeczywistość, nie odwoływać się do idei anachronicznych, zdawała sobie sprawę z tego, jak skomplikowane zadanie przed nią stoi, było Porozumienie Centrum. Otóż ta patria nie mogłaby powstać bez Lecha Kaczyńskiego. Mimo że wbrew dość powszechnemu przekonaniu nigdy nie był nawet jej członkiem. Nie mówiąc już, że współprzywódcą. Ale gdyby nie pozycja Lecha Kaczyńskiego w "Solidarności", pierwszego zastępcy i przewodniczącego, człowieka, który na co dzień "Solidarnością" kierował, ta formacja nie miałaby żadnych szans. Ona doprowadziła do powstania rządu Jana Olszewskiego. To była pierwsza próba skierowania RP na inne tory, próba krótkotrwała i nieudana, ale bardzo dla polskiej historii ważna.

Przypomnijmy, że PiS próbuje zniszczyć symbol "Solidarności". Jarosław Kaczyński już kilka lat temu powtarzał, że to jego brak powinien być legendą tego ruchu. W podobnym tonie wypowiadają się zresztą politycy partii rządzącej.
– Nie będzie już legendy Lecha Wałęsy. Odejdzie on w przeszłość, tak jak na to zasłużył – stwierdził minister obrony narodowej Antoni Macierewicz kilka godzin po opublikowaniu przez IPN teczki Lecha Wałęsy. – Prezydent Wałęsa mógł być marionetką sterowaną i to należy wyjaśnić – mówił z kolei szef MSZ Witold Waszczykowski.
Również wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zaznaczył: – Śp. Lech Kaczyński jest ikoną i symbolem 'Solidarności'. On był drugą najważniejszą osobą w związku w czasach przełomu jako zastępca Wałęsy. Różnica polega na tym, że Lech Kaczyński pozostał do końca swych dni wierny ideałom „S", a Wałęsa w gruncie rzeczy porzucił je w latach 90. i później.