
O tym, jak bardzo reelekcja Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej bolała Prawo i Sprawiedliwość, najlepiej świadczy chyba brak gratulacji dla byłego premiera ze strony rządu. Poseł PO Krzysztof Brejza w oficjalnym piśmie do premier Beaty Szydło zapytał więc o to, dlaczego KPRM milczy. Odpowiedź, którą otrzymał, była dość zaskakująca. O ile można ją nazwać odpowiedzią.
W marcu Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej na drugą kadencję. Były premier Polski będzie nią kierował do listopada 2019 roku. Poparło go 27 państw. Przeciwne było jedno – Polska.
To oczywiście sytuacja, która postawiła rząd PiS w niekomfortowej pozycji. Dlatego prezydent Andrzej Duda "sprytnie" słowem nie zająknął się na temat Donalda Tuska i ani razu nie odniósł się do wyborów szefa Rady Europejskiej, które wywołały burzę w Europie. Nie złożył mu też od razu gratulacji, choć takie słowa płynęły do Tuska z całego świata. Dopiero po 24 godzinach zdobył się na ten gest. Wystosował depeszę gratulacyjną. Ale polski rząd nie zrobił nawet tego.

Upomniał się o to Krzysztof Brejza. Poseł PO Twitterze zamieścił treść pisma, jakie 23 marca br. skierował do szefowej polskiego rządu. Zapytał w nim o gratulacje dla przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, a właściwie ich brak ze strony rządu.
Krzysztof Brejza
poseł Platformy Obywatelskiej
Brejza na odpowiedź czekał długo, ale przynajmniej miał trochę radości z jej powodu. Opublikował bowiem też kopię listu (datowanego na 27 kwietnia br.) do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, w którym Grzegorz Schreiber, sekretarz stanu z KPRM, prosi o "przedłużenie terminu odpowiedzi na zapytanie przesłane przez posła Krzysztofa Brejzę w sprawie gratulacji dla przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska".
Czyli w kancelarii premier po ponad miesiącu od zapytania dalej namyślają się, co odpowiedzieć. A przecież wszyscy wiemy, jak było. "Ciągle kalkulują, czy gratulować" – podsumował Brejza.
