
Kilka dni temu rzeczniczka PiS Beata Mazurek domagała się odpowiedzi na pytania o program PO, a gdy we wtorek Grzegorza Schetyna i spółka zaprosili do serii debat w tej sprawie, partia rządząca... chyba się wystraszyła. – Warunkiem tych rozmów musi być jasna deklaracja ze strony Platformy i przeprosiny za to, czego byliśmy świadkami. Za to, że była opozycją totalną – oznajmiła Mazurek. I postawiła absurdalne warunki związane z katastrofą smoleńską, której PiS zdaje się chwytać jako ostatniej deski ratunku przed sondażowymi kłopotami.
REKLAMA
Wygląda na to, że w partii rządzącej nie mają odwagi podjąć rękawicy rzuconej przez Platformę Obywatelską. Na krótkim briefingu w Sejmie przed koniecznością mierzenia się na argumenty Beata Mazurek postanowiła ratować PiS ucieczką w tematykę smoleńską. – To musi być odcięcie się od uniemożliwiania nam przeprowadzania uroczystości żałobnych, to musi być potępienie uniemożliwiania nam wjazdu na Wawel. Rozmawiać można z każdym, kto w sposób cywilizowany chce prowadzić debatę, a nie z tymi, którzy określają siebie jako opozycja totalna – mówiła o warunkach, których spełnienie pozwoli na debatowanie z ekipą "dobrej zmiany". – Podkreślam, że uważamy z opozycją totalną rozmowy nie mają żadnego sensu – stwierdziła.
A wszystko zaczęło się od tego, że w miniony piątek rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości szumnie zapowiedziała, iż zada PO trudne pytania, ale szybko okazało się, iż potrafiła jedynie zagrać zgranymi kartami sprzed lat. – Czy podwyższą Polakom wiek emerytalny? Ile lat dłużej będą musiały pracować kobiety i mężczyźni? Czy ograniczą lub zlikwidują program Rodzina 500+? W jakim zakresie? Czy dalej podtrzymują deklarację o likwidacji IPN i CBA? Czy zgodzą się na przyjęcie imigrantów? – wyliczała. Dziś największa formacja opozycyjna zaproponowała ekipie "dobrej zmiany", że wszelkich odpowiedzi na pytania o program dla Polski chętnie udzieli podczas serii debat.
Pierwsza debata miałaby dotyczyć zasobności portfelów Polaków i zostać zorganizowana z udziałem eksperta gospodarczego PO prof. Andrzeja Rzońcy. Chce on stanąć naprzeciw wicepremiera, ministra finansów i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego. O pozycji Polski w Europie i na świecie z szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim chce debatować Rafał Trzaskowski. Ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę na merytoryczny pojedynek wyzywa Borys Budka. Na Antoniego Macierewicza czeka z argumentami Tomasz Siemoniak. Krzysztof Brejza jest gotów do debaty z Mariuszem Błaszczakiem, a Stanisław Gawłowski z Janem Szyszko. – Na końcu jestem także do dyspozycji, jeśli chodzi o rozmowę z prezesem Kaczyńskim – mówił Grzegorz Schetyna.
