
Już dwa razy wcześniej próbowała swoich sił w eliminacjach do Eurowizji. Udało jej się za trzecim. Na polskiej scenie muzycznej przewija się od kilku lat, ale wciąż najczęściej określa się ją jako "dziewczynę z reklamy". A o trzydziestoletniej Katarzynie Moś, która w sobotę będzie reprezentować Polskę w 62. Konkursie Piosenki Eurowizji, można powiedzieć znacznie więcej.
Trzydziestoletnia Ślązaczka – Katarzyna Moś w ogólnopolskich mediach zadebiutowała kilka lat temu, choć muzyce poświęciła połowę życia. Ukończyła szkołę muzyczną im. Fryderyka Chopina w Bytomiu (w klasie wiolonczeli i fortepianu) i wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (w klasie wokalu). W swojej rodzinie nie jest w tym odosobniona. Ojciec jest dyrygentem Orkiestry Kameralnej Aukuso, matka z wykształcenia jest muzykiem – altowiolistką, brat – skrzypkiem i kompozytorem.
Śpiewam od 15. roku życia. Wtedy nagrałam pierwsze demo, które przypadkiem trafiło do rąk pana Roberta Jansona. Stwierdził, że jestem jeszcze za młoda. Dwa lata później nagrałam kolejne demo i wtedy - ku mojej radości - szef zespołu Varius Manx uznał, że może już czas skomponować dla mnie piosenkę. Napisał muzykę, a mnie się udało do melodii dopisać słowa. I tak dostaliśmy się do preselekcji Eurowizji. Czytaj więcej
Ale potem pomyślałam, że może dzięki tym zdjęciom chociaż parę osób wspomni, powie o akcji adopcji psów… Moim warunkiem wzięcia udziału w sesji był współudział zwierząt. Psy były wzięte ze schroniska, a co najmniej jeden z nich po ukazaniu się numeru znalazł nowy dom. Czytaj więcej
Zanim Katarzyna Moś pojawiła się na pierwszej stronie pisma dla mężczyzn, wybrała się do Las Vegas, by odwiedzić przyjaciółkę. Zaśpiewała w klubie karaoke, gdzie poznała wokalistkę The Pussycat Dolls.
Przypadek zadecydował, że była tam również Emily, świetna tancerka współpracująca z Robin Antin, założycielką The Pussycat Dolls. Gdy zaśpiewałam, podeszła do mnie i poprosiła o przesłanie dema z paroma utworami. Miesiąc później poleciałam do Stanów, podpisując półroczny kontrakt managerski z Robin. I tak przez zrządzenie losu, stałam się na parę miesięcy wokalistką The Pussycat Dolls Burlesque Review. Czytaj więcej
W 2012 roku Moś była już w Polsce. Wzięła udział w przesłuchaniach do trzeciej edycji muzycznego talent show "Must Be the Music. Tylko Muzyka". Zaśpiewała piosenkę Arethy Franklin i przeszła do półfinału programu, później utwór zespołu "Dżem" dał jej przepustkę do finału. Ostatecznie zajęła trzecie miejsce, choć po programie nie zagrała ani jednego koncertu.
Teraz z perspektywy czasu wiem, że pójście do takiego programu ma sens wtedy, gdy ma się gotowy materiał na płytę. Tak, by po programie szybko ją wydać. Wówczas ma to ręce i nogi. A ja po "Must Be The Music" nie zagrałam, ani jednego koncertu. Nie wiem czyja to była wina, mojego managementu, czy może inne czynniki wpłynęły na taki stan rzeczy. Ale faktem było, że siedziałam w domu, pełna goryczy. Wiedziałam, że wszyscy po programach tego typu mają swoje "5 minut" - grają koncerty. A ja nic. I to było dla mnie smutne, szczególnie, że komentarze po tym jak zaśpiewałam, były pozytywne. Można więc postawić tezę, iż wtedy kiepsko wykorzystałam swój czas. Czytaj więcej
