
– Internet jest środowiskiem, które uwielbia teorie spiskowe, niezależnie od tego, czego dotyczą. Jeżeli mamy historię, w której jest dużo niewiadomych, a do tego wielu internautów ma ograniczone zaufanie do organów ścigania, to mamy spełnione wszystkie warunki do tego, by ta sprawa w taki właśnie sposób funkcjonowała – stwierdza w rozmowie z naTemat Jakub Kuś. Psycholog nowych technologii z SWPS we Wrocławiu wyjaśnia, skąd tak duże zaangażowanie internautów w wyjaśnienie zagadki śmierci Magdaleny Żuk.
REKLAMA
Kilka dni temu znaleziono pocięte ciało 25-latki, w weekend w Londynie zamordowano 20-letnią Polkę. Ale internauci żyją śmiercią 27-letniej Magdaleny Żuk. Dlaczego akurat ta sprawa budzi takie zainteresowanie?
Jest wiele czynników, które mogły spowodować tak duże zainteresowanie internautów sprawą śmierci Magdaleny Żuk, która bardzo mocno wybrzmiała w porównaniu do innych tragedii. To głośna sprawa, ponieważ jest w niej wiele niewiadomych. Internauci mają w tym przypadku możliwość wcielenia się w cyfrowych detektywów, którzy prowadzą własne śledztwa, dowiadują się nowych informacji. To napędza ich zaangażowanie i sprawia, że temat cały czas żyje swoim życiem.
Na Facebooku doliczyłam się sześciu grup, w których internauci na własną rękę analizują każdy drobny szczegół, rozpisują scenariusze tej feralnej nocy, szukają winnych. Jak Pan sądzi, po co to wszystko robią: nie ufają organom ścigania; czy raczej w ten sposób próbują zaspokoić swoją ciekawość, wejść w interakcję z innymi?
Jest wiele czynników, które mogły spowodować tak duże zainteresowanie internautów sprawą śmierci Magdaleny Żuk, która bardzo mocno wybrzmiała w porównaniu do innych tragedii. To głośna sprawa, ponieważ jest w niej wiele niewiadomych. Internauci mają w tym przypadku możliwość wcielenia się w cyfrowych detektywów, którzy prowadzą własne śledztwa, dowiadują się nowych informacji. To napędza ich zaangażowanie i sprawia, że temat cały czas żyje swoim życiem.
Na Facebooku doliczyłam się sześciu grup, w których internauci na własną rękę analizują każdy drobny szczegół, rozpisują scenariusze tej feralnej nocy, szukają winnych. Jak Pan sądzi, po co to wszystko robią: nie ufają organom ścigania; czy raczej w ten sposób próbują zaspokoić swoją ciekawość, wejść w interakcję z innymi?
Myślę, że wynika to z obu powodów. Internet jest środowiskiem, które uwielbia teorie spiskowe, niezależnie od tego, czego dotyczą. Jeżeli mamy historię, w której jest dużo niewiadomych, a do tego wielu internautów ma ograniczone zaufanie do organów ścigania, to mamy spełnione wszystkie warunki do tego, by ta sprawa w taki właśnie sposób funkcjonowała. Jeśli zdarzenie byłoby opisane w gazecie, opowiedziane wyłącznie w telewizji, to można by się nad nim zastanawiać, ale internet daje sprzężenie w obie strony. Dostajemy komunikat, informację i od razu możemy na nie odpowiedzieć.
Jedna z internautek swoją aktywność w tej sprawie tłumaczy tak: "gdyby nie internauci, to sprawa Magdy byłaby kolejną typu: upiła się laska, odwaliło jej i wyskoczyła przez okno". Czy można się tu doszukiwać chęci dostarczenia nowych dowodów?
Jedna z internautek swoją aktywność w tej sprawie tłumaczy tak: "gdyby nie internauci, to sprawa Magdy byłaby kolejną typu: upiła się laska, odwaliło jej i wyskoczyła przez okno". Czy można się tu doszukiwać chęci dostarczenia nowych dowodów?
W wielu sytuacjach internauci pomogli rozwikłać sprawę. Nie jest tak, że wszystkie akcje rozkręcane w sieci kończą się z żadnym skutkiem. W pewnym sensie więc nad sprawą wyjaśnienia śmierci Magdaleny Żuk pracuje kilkanaście tysięcy osób. Być może większość z nich nie wnosi nic nowego, niemniej może być tak, że ktoś zwróci uwagę na coś, czego inni nie zauważyli. Na tak wstępnym etapie nie jesteśmy w stanie oddzielić, kto ma rację, a kto nie.
Internauci zasugerowali, że śmierć Magdaleny Żuk może mieć związek z samobójstwem modelki w Karpaczu. Prokuratura zajęła się sprawą, śledczy już to wykluczyli. Przez moment internauci mięli satysfakcję.
Internauci zasugerowali, że śmierć Magdaleny Żuk może mieć związek z samobójstwem modelki w Karpaczu. Prokuratura zajęła się sprawą, śledczy już to wykluczyli. Przez moment internauci mięli satysfakcję.
Nie jesteśmy w stanie dojść do wewnętrznych motywacji ludzi, którzy zajmują się takimi tematami. Na własne oczy widziałem ogromne zaangażowanie internautów w wyjaśnienie, nagłośnienie danej sprawy. To niekiedy przynosi skutki. Sam jestem ciekaw, jak ta sprawa dalej się potoczy.
Czytając komentarze i dyskusje internautów pojawia się jeden wniosek: nie ma dla nich świętości, zdarza się, że nie oszczędzają nawet zmarłej kobiety. I piszą np., że jest po trosze sobie winna, bo wybrała się w samotną podróż do kraju arabskiego.
Według klasyfikacji internetowej agresji, w sieci mamy również do czynienia z tzw. agresją wobec pokrzywdzonych. To zjawisko, które pojawia się zawsze przy tego typu tematach. Młoda dziewczyna, sama się o to prosiła, prowokowała – można się zetknąć z tego typu komentarzami. Oczywiście, w internecie nie ma świętości i wielu komentatorów nie ma żadnych oporów, żadnych granic, żeby wypisywać takie rzeczy. Być może sprawia im to jakąś satysfakcję, pozwala poczuć się władcami internetu, bo nikt ich nie kontroluje.
Sytuacja abstrakcyjna: czy gdyby od razu pojawił się pewny komunikat, że kobieta mogła mieć problemy psychiczne i mogła sama wyskoczyć z okna, to internauci przestaliby dociekać?
Sytuacja abstrakcyjna: czy gdyby od razu pojawił się pewny komunikat, że kobieta mogła mieć problemy psychiczne i mogła sama wyskoczyć z okna, to internauci przestaliby dociekać?
Spokojnie mogę sobie wyobrazić sytuację, że mimo oficjalnego komunikatu, internet nie wierzy. I próbuje dążyć, by poznać prawdę. Zawsze znajdzie się grupa, która będzie chciała podejść do sprawy w inny sposób. To chleb powszedni internetu.
Czy ta sprawa będzie żyła dopóki nie znajdzie się winny?
Czy ta sprawa będzie żyła dopóki nie znajdzie się winny?
To jest trudne do przewidzenia. Tu jest trochę jak z filmem, jeżeli nie znamy scenariusza i nie wiemy, co się wydarzy, to nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji internetu. Jak pojawią się nowe fakty, to internauci na nowo mogą rozpocząć swoje śledztwa.
