Senat ustawił przetarg na tablety? "Złamanie zasady uczciwej konkurencji"

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Kancelaria Senatu ogłosiła przetarg na tablety dla senatorów. Długa lista specyfikacji warunków zamówienia to niemal dokładna kopia specyfikacji iPada. Internauci pytają więc: po co Senat ogłosił przetarg, skoro ustawił go pod jedną firmę?


Senatorowie pozazdrościli posłom, którzy od kilku miesięcy dysponują własnymi tabletami, i zgłosili chęć zakupu takich samych urządzeń. Na ich oczekiwania szybko odpowiedziała Kancelaria Senatu i 19 czerwca rozpisano specjalny przetarg na "dostawę tabletów i usługi towarzyszące".

Ustawiony przetarg w Senacie?


Na stronie internetowej kancelarii dostępny jest obszerny wykaz warunków, jakie powinien spełnić tablet oferowany przez startującą w przetargu firmę. To właśnie tam internauci doszukali się oszustwa. W sieci dostępne jest porównanie specyfikacji warunków zamówienia ze specyfikacją techniczną iPada. Z porównania wynika, że Kancelaria Senatu po prostu skopiowała dane techniczne iPada.

Czytaj także: Siedmiu wspaniałych naTemat nowego iPada

W specyfikacji czytamy, że tablet dla senatora powinien posiadać "wbudowaną baterię umożliwiającą wg. producenta do 10 godzin przeglądania WWW przez Wi-Fi i do 9 godzin - w sieci komórkowej". Identyczna pozycja znajduje się w opisie urządzenia produkowanego przez Apple. To tylko jeden z wielu przykładów. "Wystarczy przeczytać 2.2.3 wizualizacja i wymiana dokumentów i zauważyć, że tablety mają otwierać .pages i .key - formaty otwierane jedynie przez programy Apple" - skomentował jeden z internautów.


Co na to Kancelaria Senatu? W biurze prasowej usłyszeliśmy, że odpowiedź otrzymamy w ciągu 14 dni.

"Łamie się zasadę uczciwej konkurencji"


Agata Michałek-Budzicz
ekspert od przetargów w informatyzacji

Budzi moją bardzo poważną wątpliwość tak skonstruowania specyfikacja.Miejscami ma się wrażenie, że specyfikacja jest wprost przekopiowana. W tym momencie łamie się fundamentalną zasadę uczciwej konkurencji. Sprawę powinny zbadać osoby nadzorujące przetarg.

O ocenę przetargu na tablety dla senatorów zapytaliśmy więc ekspertów od zamówień publicznych w branży informatycznej. - Budzi moją bardzo poważną wątpliwość tak skonstruowania specyfikacja.Miejscami ma się wrażenie, że specyfikacja jest wprost przekopiowana. W tym momencie łamie się fundamentalną zasadę uczciwej konkurencji. Sprawę powinny zbadać osoby nadzorujące przetarg - mówi naTemat Agata Michałek-Budzicz, ekspert od przetargów w informatyzacji. Michałek-Budzicz dodaje, że sprawą powinien się zająć Urząd Zamówień Publicznych.

Michał Rogalski, ekspert Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, także nie ma wątpliwości, że specyfikacja wskazuje na iPada, ale - w jego opinii - nie oznacza to złamania prawa. - Trudno ocenić prawidłowość działań zamawiającego. Tam jest jedno wymaganie dotyczące tego, by działały określone aplikacje. Jeśli rzeczywiście jest potrzeba używania określonych aplikacji nie działających na innych urządzeniach, to jest to uzasadnione do tego, by kupować iPady. Najważniejsze jest to, żeby zamawiający kupił to, co jest potrzebne - mówi w rozmowie z naTemat.

1,5 mln złotych - tyle wyniósł koszt zakupu 500 tabletów dla posłów;
370 tys. złotych - tyle może kosztować zakup 106 tabletów dla senatorów, przyjmując, że jeden będzie kosztował 3,5 tys. złotych;


Według Rogalskiego Kancelaria Senatu powinna napisać, że potrzebny jest właśnie tablet iPad 2. - Wymienianie nazwy co do zasady jest zakazane, ale jest jeden artykuł mówiący o tym, że jeżeli nie da się w inny sposób opisać, można podać nazwę - dodaje.

Tablet po czirokesku

Podobną sprawę opisała w lipcu ubiegłego roku "Gazeta Wyborcza". Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ogłosiło przetarg na zakup tabletów, a w specyfikacji podano, że wymagana jest klawiatura i interfejs, jakim posługują się północnoamerykańscy Indianie. Skąd to dziwne życzenie? Odpowiedź nasuwa się sama, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że tylko jeden tablet, iPad, obsługuje czirokański język. Dodać należy, że - jak skrupulatnie sprawdzili dziennikarze "GW" - z 15 tysięcy osób na świecie posługujących się czirokeskim, żadna nie mieszka w Polsce.

Czytaj także: Telewizja przyszłości: internet, Facebook i Twitter w telewizorze 3D

- Niestety to bardzo częsta praktyka w instytucjach, które mają dbać o praworządność, w ministerstwach. Zasadą jest, że podaje się parametry sprzętu i oprogramowania, które spełniane są przez jednego producenta. To rażące naruszenie ustawy, określane jako pośrednie łamanie zasady uczciwej konkurencji - podsumowuje Agata Michałek-Budzicz.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...