
No i wreszcie doczekaliśmy się komentarza prof. Lecha Morawskiego w sprawie jego głośnego wystąpienia na uniwersytecie w Oksfordzie. Sympatyzujące z Prawem i Sprawiedliwością media braci Karnowskich publikują w środę oświadczenie, w którym profesor tłumaczy, iż wcale nie mówił o korupcji wśród polskich sędziów, terminu "corruption" używając jedynie do opisu "zepsucia, demoralizacji, upadku etosu elit politycznych, prawniczych i ekonomicznych", a słowa reprezentowaniu rządu PiS to było "przejęzyczenie".
– Both – tak w języku angielskim prof. Lech Morawski podczas słynnej oksfordzkiej debaty krótko odpowiedział na pytanie, czy podczas wizyty w Wielkiej Brytanii reprezentuje Trybunał Konstytucyjny, czy też polski rząd. Jeszcze więcej emocji wzbudziły jednak inne wygłoszone przez niego słowa. – The reforms implemented by the Polish government are main at fighting of all-embracing corruption in Poland. The corruption which ruins my country. The corruption in which are involved top politicians, top lawyers, judges, among others judges of Supreme Court, of Constitutional Tribunal. Maybe very strong words but we can give undisputed evidences – tak w języku Szekspira mówił o powodach "dobrej zmiany" w Polsce.
I słuchający jego wystąpienia Brytyjczycy, a później władający językiem angielskim odbiorcy na całym świecie, nie mieli wątpliwości, iż prof. Lech Morawski przedstawił się jako reprezentant zarówno TK, jak i rządu Prawa i Sprawiedliwości. I że właśnie w takiej roli czołowych polskich polityków, prawników, sędziów – w tym sędziów Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego – oskarżył o korupcję.
Wielokrotnie użyte przez profesora słowo "corruption" najbardziej renomowany oksfordzki słownik języka angielskiego przede wszystkim definiuje bowiem jako "dishonest or fraudulent conduct by those in power, typically involving bribery". Czyli "nieuczciwe lub nielegalne postępowanie władzy, zazwyczaj polegające na łapówkarstwie". Teraz prof. Lech Morawski próbuje jednak przekonywać, iż w zasadzie to nie on zawinił przedstawiając Polskę jako kraj przeżarty korupcją, a źle zrozumiano jego wysokich lotów angielszczyznę.
prof. Lech Morawski
w oświadczeniu ws. debaty w Oksfordzie
Prof. Lech Morawski komentuje także przedstawienie się w roli osoby reprezentującej na Oksfordzie zarówno Trybunał Konstytucyjny, jak i rząd PiS. "Jeśli (...) użyłem słowa "reprezentuję", to stanowi to przejęzyczenie. Jest bowiem oczywiste, że prawnicy (akademicy, praktycy) mają określone zapatrywania prawne i polityczne, które siłą rzeczy pokrywają się z relewantnymi opcjami politycznymi – innymi słowy, wyznają (podzielają) określone systemy wartości" – tłumaczy.
Brakami językowymi u odbiorców lub wyrywaniem z kontekstu profesor nie mógł już jednak wytłumaczyć swoich słów o sytuacji osób homoseksualnych pod rządami Jarosława Kaczyńskiego i spółki. W tym przypadku musiał więc "wyrazić głębokie ubolewanie".
źródło: wPolityce.pl
