
Czy Donald Tusk wreszcie skorzysta z immunitetu przysługującemu mu jako przewodniczącemu Rady Europejskiej i przestanie odpowiadać na kolejne wezwania na prokuratorskie przesłuchania w Polsce? W krótkim wywiadzie udzielonym w środę TVN24 oznajmił, iż po immunitet zamierza sięgnąć wówczas, gdy obecna władza "przesadzi". – A wiele wskazuje na to, że mają taką ochotę – ocenił.
REKLAMA
Szef najważniejszej unijnej instytucji w środę nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie o to, czy uda mu się pojawić na zaplanowanym na 5 lipca przesłuchaniu przed zajmującymi się katastrofą smoleńską śledczymi z Prokuratury Krajowej. Były premier Polski zaznaczył, że nie zamierza się zasłaniać immunitetem, ale nie zawaha się sięgnąć po to przysługujące mu prawo, gdy obecne władze w Warszawie spróbują uniemożliwić mu normalną pracę.
Donald Tusk mówił, iż tak naprawdę nie wie, w jakiej sprawie jest wzywany przez Prokuraturę Krajową. Nie szczędził też uszczypliwości ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze, który ocenił, iż w przesłuchaniach szefa RE nie ma nic nienormalnego. – Nie wszystko, co jest normalne dla Zbigniewa Ziobry, jest normalne dla mnie i dla ludzi w Polsce, ale myślę, że nie o normalność tu chodzi – stwierdził.
Jak informowaliśmy w naTemat, w środowy poranek krytycznie o ciąganiu Donalda Tuska po prokuraturach wypowiadał się także Jarosław Gowin z koalicyjnej Polski Razem. – Wzywanie Tuska przed oblicze prokuratora będzie wykorzystywane do przedstawiania nas jako obozu zamordystycznego – mówił w TVN24 były minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, a dziś wicepremier, oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego.
