Dzień Ziemi został pomyślany jako cykliczny festyn promujący ochronę przyrody.
Dzień Ziemi został pomyślany jako cykliczny festyn promujący ochronę przyrody. Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Dzień Ziemi, impreza cykliczna pomyślana jako promowanie ekologii w tym roku może mieć trochę inny charakter niż w latach poprzednich. Wszystko dlatego, że na pikniku chce się wystawić także Polski Związek Łowiecki, mający silne poparcie ministerstwa środowiska.

REKLAMA
O tym, żeby wystawić swoje stanowisko na Dniu Ziemi w PZŁ myślano już w zeszłym roku. Ale zarząd Fundacji Ośrodka Edukacji Ekologicznej, czyli organizator festynu nie wyraził na to zgody. W tym roku może to jednaki nie być takie proste, bo za PZŁ stoi wpływowy polityk i myśliwy, swoiste dwa w jednym, czyli minister Jan Szyszko. Wsparcie ministerstwa środowiska dla PZŁ jest tak silne, że przedstawicie fundacji mówią wprost o "propozycji nie do odrzucenia".
Ekolodzy się burzą, że oto obok stanowisk promujących ochronę przyrody może stanąć sam minister, który w ostatnich miesiącach zasłynął takimi akcjami, jak strzelanie do hodowlanych bażantów. Dzięki niemu Polski Związek Łowiecki i myśliwi coraz gorzej się w Polsce kojarzą.
Na szczęście nic jeszcze nie zostało przesądzone. Jak przyznają władze fundacji, wciąż trwają rozmowy na temat wpuszczenia PZŁ na teren pikniku i liczą na to, że i tym razem nie dojdzie do wystawienia stoiska promującego łowiectwo. Na swoim profilu na Facebooku proszą o jak najwięcej komentarzy, które mają nadzieję umocnić ich stanowisko negocjacyjne.
W przeciwnym wypadku będą mieli dwa rozwiązania. Dopuścić PZŁ do pikniku i zgodzić się na to, żeby na imprezie ekologicznej pojawili się myśliwi, albo odwołać festyn, który ma się odbyć już 4 czerwca. W drugim przypadku muszą liczyć się z tym, że nikt im nie zwróci już poniesionych kosztów, które były niemałe.
Pracownicy fundacji na razie odmawiają komentarzy w tej sprawie. Nie chcą zaogniać sporu, licząc na to, że PZŁ może samo wycofa się z uczestnictwa w Dniu Ziemi. Jeśli władze PZŁ śledzą komentarze na profilu FOEE, to ich decyzja właściwie być tylko jedna.
"Jak zaprosicie na tak ważne święto myśliwych to będzie to koniec tej imprezy". "Ale jak to, mordercy na święcie ziemi?". "Zdecydowane nie dla myśliwych na festynie z okazji Dnia Ziemi" – to tylko niektóre z wypowiedzi oburzonych samym pomysłem zapraszania myśliwych na piknik ekologiczny. Ale są i takie głosy, jak ten: "Popieram udział PZŁ. (…) może ktoś zechciałby nas wysłuchać, poznać czym jest łowiectwo, a jest przede wszystkim umiłowaniem przyrody". Ten post szybko został zakrzyczany przez ludzi, którzy nie zgadzają się na stawienie znaku równości miedzy strzelaniem do zwierząt, a miłością do przyrody.
O tym, jak bardzo jeden z myśliwych umiłował przyrodę pisaliśmy w naTemat już nie raz. Minister Jan Szyszko stoi za przepisami, dzięki którym w Polsce w ostatnich miesiącach wycięto setki tysięcy drzew. To on pod pozorem walki z kornikiem chce wycinać całe połacie Puszczy Białowieskiej, to wreszcie minister obrony środowiska brał udział w tak zwanym polowaniu, na którym strzelano do hodowlanych bażantów wypuszczanych z klatek na chwilę przed ich zastrzeleniem.