Agitacja ONR na ulicach Warszawy w tych czasach dziwi już niewielu...
Agitacja ONR na ulicach Warszawy w tych czasach dziwi już niewielu... Fot. Twitter.com/gaskadamian

Obóz Narodowo-Radykalny coraz lepiej czuje się w polskiej polityce. Skrajnie prawicowa organizacja, która jeszcze do niedawna dotknięta była dość powszechnym ostracyzmem, w czasach "dobrej zmiany" przeżywa swój renesans. Co na własne oczy kolejny raz można było zobaczyć w środę przed Politechniką Warszawską, gdzie tzw. narodowcy zorganizowali sobie polityczny piknik.

REKLAMA
Miejsce na agitację młodych Polaków nie jest przypadkowe. W długiej historii Politechniki Warszawskiej jest bowiem i taka karta, która wspomina kwiecień 1934 roku, gdy właśnie na tej uczelni podpisano deklarację Obozu Narodowo-Radykalnego. 83 lata później skrajna prawica postanowiła więc działać u źródeł. W okolicach politechniki wywieszono ONR-owski sztandar, rozstawiono namiot i zaczęto wabić nowych wyborców.
Choć Polacy z takimi obrazkami w tych czasach coraz bardziej się oswajają, na szczęście nie wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego. "Taki piknik przy eskorcie Policji zorganizowali sobie narodowcy na pl. Politechniki w Warszawie" - oburza się jeden z internautów na Twitterze. Inni kpią, że pogardzający ludźmi o ciemniejszej karnacji ONR-owcy musieli rozstawić tak duży namiot, by uchronić się przed zbytnią opalenizną. Najbardziej wymowny jest chyba jednak ironiczny komentarz mieszkającego w Polsce brytyjskiego wykładowcy Bena Stanleya...