Prezes zaczął płacić podatki w Polsce i od razu coś się znalazło.
Prezes zaczął płacić podatki w Polsce i od razu coś się znalazło. YouTube.com/CCC

– Tyle się teraz mówi o płaceniu podatków w Polsce postanowiłem ściągnąć wszystko do Polski. Akcje kontroluję już przez podmiot w Polsce, również znaki towarowe ściągnąłem ze Szwajcarii do Polski – tak miliarder Dariusz Miłek, prezes CCC podzielił się w naTemat swoim podatkowym patriotyzmem.

REKLAMA

Przyznał, że bez wielkiej refleksji skorzystał z porady doradców podatkowych. Zaoszczędzone (podkreślmy, całkowicie legalnie) na podatkach pieniądze traktował jako kieszonkowe do dodatkowe wydatki: prywatny samolot, dom wakacyjny we Włoszech itd. Zmienił zdanie kiedy wybuchał afera Luxemburg Leaks, zaczęły się uświadamiające debaty o patriotyzmie podatkowym.

Dariusz Miłek zamknął spółkę w Luksemburgu, a warty 8 miliardów biznes obuwniczy kontroluje poprzez firmy zarejestrowane w Polsce. CCC produkuje i sprzedaje 40 mln par butów rocznie. Płaci podatki, składa raporty finansowe i oto co spotyka ich w ramach walki o uszczelnienie systemu podatkowego. Ledwo jego firma złożyła raport roczny za 2016 rok i już wskoczyła im na głowę kontrola podatkowa. I to za okres 3-2 lat wstecz. Dokładnie, wtedy kiedy prezes powrócił z "podatkowej emigracji".

CCC raporty bieżące

To jeszcze rutynowe działania. Przecież każdy może być kontrolowany, a nawet jeśli popełnił jakiś błąd to według zapewnień twórcy konstytucji biznesu, krzywda mu się stanie.

Jednak to, co spotkało firmę po ujawnieniu informacji o kontroli zakłada zupełnie inny scenariusz. Inwestorzy rozpoczęli wprzedaż akcji. Notowania CCC spadły na giełdzie o 5 procent. Dlaczego? Wszyscy przeczuwają, że skoro skarbówka się tam zjawiła, to na pewno znajdzie to czego szuka. Że wszelkie wątpliwości staną się dowodem przeciwko firmie i jej twórcy. Zaledwie kilka miesięcy temu właśnie to spotkało właściciela sklepów spożywczych Stokrotka. Fiskus nie patrząc na konstytucję biznesu, chce wydusić z firmy około 150 mln. Kij zachęcający do polubownego rozwiązania sprawy to tykające już odsetki – 54 mln zł.

Konsumenckie protesty przeciw podatkowej ucieczce LPP nie wiele dają. Reserved, Mohito, Cropp zanotowały rekordowe zyski.
Konsumenckie protesty przeciw podatkowej ucieczce LPP nie wiele dają. Reserved, Mohito, Cropp zanotowały rekordowe zyski. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Mamy was Aparat skarbowy odhaczył już sukces i to 24: 1 w sprawie innego "podatkowego uciekiniera". Przed laty głośno było o polityce spółki LPP. Założyciele największego producenta i sprzedawcy odzieży również kontrolowali biznes za pośrednictwem spółek w rajach podatkowych. Po czym w grudniu 2014 roku posłuchali patriotycznego wezwania i powrócili z rajów podatkowych. Dzięki nowej strukturze tym transakcjom ujawnili w księgach dodatkowe 107 mln zysku zapłacili za to podatek.

Powyższa operacja jest jednym z elementów całościowego procesu. Przeniesienie wszystkich praw do znaków towarowych: RESERVED, CROPP, HOUSE, MOHITO, SINSAY na polską spółkę LPP SA. Zdecydowana większość podatków wypracowana dzięki funkcjonowaniu kilkunastu spółek zagranicznych Grupy Kapitałowej LPP SA będzie odprowadzana w Polsce. Ma to pozytywnie wpłynąć na jej postrzeganie przez rynek i otoczenie biznesowe

LPP

stanowisko w sprawie podatków

Zamiast dyplomu uznania, czy choćby poklepania po plecach prezesa czy księgowego w firmie zjawiła się kontrola UKS, która tuż przed przedawnieniem wyliczyła brakujący podatek dochodowy za 2012 rok - 24 mln zł.