
Kiedy premier Beata Szydło ni stąd, ni zowąd do debaty nad wotum nieufności wobec Antoniego Macierewicza wplotła swój głośny już występ pt. "Dokąd zmierzasz Europo?", wielu pukało się w głowę i zadawało zgoła inne pytania. Głównie o to, czemu to wszystko miało służyć. Teraz odpowiedź zdaje się dawać rządowy spec od wizerunku Paweł Szefernaker. I z jego słów wynika, że takimi wystąpieniami premier Szydło po prostu chce osiągnąć sławę w internecie.
Paweł Szerefnaker
sekretarz stanu w Kancelarii Premiera na antenie TVP Info
W ten sposób Paweł Szefernaker odniósł się m.in. do ostatniego głośnego materiału "Wiadomości", które odtrąbiły sukces Beaty Szydło, gdy jej wezwanie" Europo, powstań z kolan i obudź się z letargu, bo będziesz codziennie opłakiwała swoje dzieci" znalazło poklask u pewnej grupy anglojęzycznych blogerów i użytkowników mediów społecznościowych. Teraz Szefernaker zapowiada więc "więcej anglojęzycznych materiałów w sieci".
"Oddolne inicjatywy"...? Pytanie tylko, na ile za ostatnimi rzekomymi internetowymi sukcesami Beaty Szydło w ogóle stoją "oddolne inicjatywy", o których w środowy poranek minister mówił na antenie TVP Info. Przypomnijmy bowiem, że Prawo i Sprawiedliwość jest powszechnie uznawane za partię najchętniej korzystającą z usług wyspecjalizowanej grupy trolli. – To jeden z rodzajów aktywności w internecie – przyznawał Paweł Szafernaker w rozmowie z naTemat już podczas kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.
We wrześniu 2015 roku obszernie tę sprawę opisywał także Witold Głowacki na łamach dziennika "Polska. The Times". "Internetowa armia PiS jest prawdopodobnie w większości zawodowa lub półzawodowa. Znaczną część jej szeregów zapełniają pracownicy biur poselskich i regionalnych struktur partii. Są też trolle werbowani i opłacani przez co najmniej dwie pracujące dla PiS agencje interaktywne" – dowiadywaliśmy się z jego materiału.
