
– Nawet pani nie zdaje sobie sprawy, jak ważne jest pytanie o poglądy polityczne. Dziś ludzie chcą wiedzieć, z kim będą mieć do czynienia – mówi właścicielka agencji matrymonialnej. Jedna z kobiet, która szuka partnera za pośrednictwem gazety "Kontakt", już w ogłoszeniu zaznaczyła, że "patrzy na lewo" i tylko z takim panem się zgodzi.
W ankietach zapoznawczych wielu biur matrymonialnych obok pytania o nałogi, zainteresowania, kolor oczu, grupę krwi, pojawia się to o poglądy polityczne. – Zawsze pytamy o politykę, a także o stopień zaangażowania w życie polityczne. A to dlatego, że żyjemy w świecie, w którym polityka jest sprawą delikatnie mówiąc delikatną – opowiada pracownica jednej z warszawskich agencji matrymonialnych. "Panie Pawle, wyłącznie poglądy związane z dawną Unią Wolności"; "Tylko nie PiS, proszę o tym pamiętać" – takie prośby od swoich klientów słyszy Paweł Niemiec z biura matrymonialnego Duet Centrum.
Bartek jest w wieloletnim związku i wkrótce planuje oświadczyć się swojej partnerce. Oboje mają poglądy centrolewicowe, ale w kwestii związków i rodziny ona jest bardziej konserwatywna. I jednym z powodów, by zawrzeć związek małżeński z tą konkretną osobą, są dla niego zbliżone poglądy polityczne. "Jeszcze wszystko można w tobie naprawić" Poznali się na Tinderze. Rozmawiali ze sobą przez tydzień, ale nie wchodzili na poważne, egzystencjalne tematy, nie mówili też o polityce. Spotkali się w wegańskiej knajpie. – Był szarmancki, adorował mnie, nie pozwolił za siebie zapłacić – wylicza Ewelina. Potem poszli na długi spacer. I pierwsza randka stała się od razu ostatnią. Okazało się, że Ewelina, która ma poglądy lewicowe spotkała się ze skrajnie prawicowym Adamem. – Kręciło go, że jesteśmy tak różni, że bliżej mi do walczącej o prawa kobiet feministki, niż do posłusznej mężowi żonie – opowiada Ewelina. Kręciło go też coś innego. Patrząc na nią powiedział, że "ciężko mu utrzymać ręce przy sobie".
Ewelina
Ewelina wie, że nie byłaby w stanie stworzyć szczęśliwego związku z kimś, kto ma diametralnie różne poglądy polityczne. – To wiąże się także z innym światopoglądem. Myślę, choć mogę się mylić, że to mogłoby być podłożem konfliktów. Wolę budować relację z kimś, kto patrzy na świat podobnie. I uprzedzając wypowiedzi psychologów – to nie kwestia egoizmu czy nieumiejętności zawierania kompromisów. Według mnie trudno tworzyć rodzinę i wychowywać dzieci, gdy rodzice mają skrajnie różne poglądy – zaznacza Ewelina. "Nie chcę aktywistki" – Patrząc na naszych klientów, to zdecydowanie częściej mężczyźni zwracają większą uwagę na poglądy polityczne kobiet. Mówią np., że nie chcą, by ich partnerka była zwolenniczką prawicy, czy lewicy. Najlepiej gdyby nie brała czynnego udziału w życiu politycznym, nie chodziła na protesty. Przerażają ich panie, które mają swoje zdanie, są aktywne. Może to wynikać z tego, że oni nie angażują się aż tak bardzo i nie chcą, żeby druga strona, mówiąc wprost, miała poglądy feministyczne – opowiada pracownica biura matrymonialnego.
pracownik biura matrymonialnego
Andrzej jest w kilkuletnim związku, mówi o sobie "centrolewicowiec". Kiedy pytam, czy mógłby związać się z kimś, kto ma zupełnie inne poglądy, odpowiada, że bez problemu. A to dlatego, że w domu o polityce nigdy nie rozmawia. – Mogę być w związku z kimś, kto ma inne poglądy polityczne. Ale ta polityka nie może być na pierwszym planie. A jeśli kobieta jest aktywistką, feministką, to polityka zapewne jest dla niej najważniejsza.
Andrzej
Wojtek jest już po ślubie. Swoje poglądy określa jako centrolewicowe. Jego żona podobnie, choć ona, dla odmiany, lekko skręca w prawo. W domu często rozmawiają o polityce i nie są to kłótnie. – Na pewno nie mógłbym być z kimś o skrajnie różnych poglądach i światopoglądzie – zastrzega. Ale nie miałby też problemu, by związać się z feministką. – Jeśli jest to oczywiście kobieta rozsądna. Argumenty w stylu "aborcja, bo za małe mieszkanie" do mnie nie przemawiają. "Po co utrudniać sobie życie" – Byłabyś w stanie stworzyć związek z kimś, kto ma inne poglądy polityczne? – Zdecydowanie nie – odpowiada Marzena, która jest kilka lat po ślubie i pracuje w telewizji informacyjnej.
Marzena
Aneta jest w długoletnim związku małżeńskim, jest też matką. Zadaję jej to samo pytanie. – Po co sobie utrudniać życie? Przecież to byłaby wieczna wojna. Myślę, że taki związek nie ma przyszłości – odpowiada szybko.
Psycholog i seksuolog Barbara Bartel z Alfa-Lek od pewnego czasu zauważa, że polityka staje się powodem kłótni, czy sporów w związkach. – Tak się niestety stało po dojściu PiS do władzy. W niektórych rodzinach, czy tworzących się związkach, pojawiają się problemy. Na terapię zgłaszają się ludzie, rozmawiamy na zupełnie inny temat i nagle pada: "bo twoja mamusia jest z PiS", a "twój tatuś z PO". I oni zaczynają się kłócić.
Pojawiają się także problemy, kiedy na świat przychodzi dziecko – zaznacza. Inne doświadczenia ma psychoterapeutka Kamilla Brzozowska. – Czasami to (polityka – red.) może być pretekstem, by się pokłócić. Przecież gdy ludzie się poznają, to wiedzą, jakie mają zapatrywania polityczne. Myślę, że pod tymi poglądami politycznymi jednak coś się kryje, że to pretekst i jakaś przykrywka. Trzeba mieć szacunek do drugiego człowieka i rozumieć, że ludzie się różnią.
*Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione.
