
Legia Warszawa zakończyła swój bezbramkowy mecz z Lechią Gdańsk i… nie wiedziała, czy jest mistrzem. Powód? Równoległy mecz w Białymstoku pomiędzy Jagiellonią a Lechią Gdańsk został przerwany po zachowaniu kibiców, którzy wrzucili na boisko dziesiątki serpentyn.
Samo zbieranie śmieci zajęło pięć minut, w efekcie mecz został przedłużony aż o dziesięć. A ponieważ był remis 2:2, ewentualna bramka dla "Jagi" dałaby jej mistrzostwo Polski. Dlatego w Warszawie Legioniści po meczu poszli do... telewizora i czekali na rozstrzygnięcia.
Niemniej jednak po raz kolejny okazało się, że z kulturą kibicowania w Polsce ciągle jest źle. Race to jedno, bo można dyskutować o zagrożeniu, ale i walorach estetycznych, gdyż wielu ludziom się one podobają, ale rzucanie serpentynami czy papierem toaletowym na boisko jest zwyczajnie bez sensu.
Przypomnijmy, że kilka dni temu podczas meczu pomiędzy Ruchem Chorzów a Górnikiem Łęczna (2:2) doszło do zamieszek na stadionie. Chuligani w trakcie spotkania wrzucili na boisko dużą ilość zapalonych rac, a potem zaczęli poruszać się po obiekcie, m.in. po terenie klubowego budynku. Żeby opanować sytuację, spotkanie przerwano na 23 minuty. Niespokojnie było także po meczu, kiedy kibice wtargnęli na murawę. Potrzebna była interwencja policji konnej.
Dzisiejsza przerwa w grze Jagiellonii nic nie dała – mistrzem została Legia Warszawa.