Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Taksówkarz, który użył gazu pieprzowego wobec pracowników Radia Kolor, został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji. Każda ze stron ma swoją wersję wydarzeń.

REKLAMA
Dziś w Warszawie i innych większych miastach strajkowali taksówkarze. Masowo wyjechali na ulice, by zablokować ruch. To forma protestu przeciwko innym przewoźnikom, na przykład Uberowi. Licencjonowani taksówkarze chcą w ten sposób wpłynąć na rząd, by przyśpieszył prace nad ustawą o przewoźnikach.
Jak podaje Radio Kolor, dziś w centrum Warszawy jeden z protestujących taksówkarzy zaatakował dwóch pracowników tej rozgłośni. Ci chcieli wyminąć samochód, który powolną jazdą blokował ruch. "Ten manewr zirytował taksówkarza, który następnie zajechał naszym pracownikom drogę, stwarzając zagrożenie" – czytamy na stronie internetowej radia. Na najbliższych światłach mężczyzna zwrócił uwagę taksówkarzowi, że stwarza zagrożenie i mogło dojść do stłuczki. Ten jednak zareagował agresywnie. "Uderzył Adama (pracownika radia – red.) drzwiami swojego samochodu i wysiadł" – tak zdarzenie relacjonuje Radio Kolor. Doszło do awantury i szarpaniny. Pracownica radia ostrzegła taksówkarza, że jeśli się nie uspokoi, to wyciągnie gaz pieprzowy
logo
Pracownicy Radia Kolor podkreślali, że niektórzy taksówkarze im pomogli Fot. Screen ze strony Radiokolor.pl
Jednak po chwili zrobił to sam taksówkarz. Użył gazu wobec siedzących w samochodzie pracowników radia. Następnie taksówkarz próbował odjechać, ale poszkodowani go zatrzymali. Na miejsce przyjechała policja, a funkcjonariusze skuli w kajdanki taksówkarza i przewieźli go na komisariat. Zdarzenie zarejestrowały kamery miejskiego autobusu i inni taksówkarze.
Agnieszka Rucińska, rzeczniczka prasowa protestu, zaprezentowała inną wersję wydarzeń.
– Według kierowcy taksówki, ataku dopuścili się pasażerowie białej skody (Adam i Dagmara), którzy na światłach podeszli do niego, zaczęli go szarpać i grozić, a także jako pierwsi zaatakowali go gazem. Według taksówkarza jego agresja była jedynie odpowiedzią. Dopóki nie zobaczymy monitoringu nie możemy mówić o tym, która strona zawiniła – stwierdziła Rucińska.
źródło: Radio Kolor