
Taksówkarz, który użył gazu pieprzowego wobec pracowników Radia Kolor, został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji. Każda ze stron ma swoją wersję wydarzeń.
REKLAMA
Dziś w Warszawie i innych większych miastach strajkowali taksówkarze. Masowo wyjechali na ulice, by zablokować ruch. To forma protestu przeciwko innym przewoźnikom, na przykład Uberowi. Licencjonowani taksówkarze chcą w ten sposób wpłynąć na rząd, by przyśpieszył prace nad ustawą o przewoźnikach.
Jak podaje Radio Kolor, dziś w centrum Warszawy jeden z protestujących taksówkarzy zaatakował dwóch pracowników tej rozgłośni. Ci chcieli wyminąć samochód, który powolną jazdą blokował ruch. "Ten manewr zirytował taksówkarza, który następnie zajechał naszym pracownikom drogę, stwarzając zagrożenie" – czytamy na stronie internetowej radia. Na najbliższych światłach mężczyzna zwrócił uwagę taksówkarzowi, że stwarza zagrożenie i mogło dojść do stłuczki. Ten jednak zareagował agresywnie. "Uderzył Adama (pracownika radia – red.) drzwiami swojego samochodu i wysiadł" – tak zdarzenie relacjonuje Radio Kolor. Doszło do awantury i szarpaniny. Pracownica radia ostrzegła taksówkarza, że jeśli się nie uspokoi, to wyciągnie gaz pieprzowy
Jednak po chwili zrobił to sam taksówkarz. Użył gazu wobec siedzących w samochodzie pracowników radia. Następnie taksówkarz próbował odjechać, ale poszkodowani go zatrzymali. Na miejsce przyjechała policja, a funkcjonariusze skuli w kajdanki taksówkarza i przewieźli go na komisariat. Zdarzenie zarejestrowały kamery miejskiego autobusu i inni taksówkarze.
Agnieszka Rucińska, rzeczniczka prasowa protestu, zaprezentowała inną wersję wydarzeń.
– Według kierowcy taksówki, ataku dopuścili się pasażerowie białej skody (Adam i Dagmara), którzy na światłach podeszli do niego, zaczęli go szarpać i grozić, a także jako pierwsi zaatakowali go gazem. Według taksówkarza jego agresja była jedynie odpowiedzią. Dopóki nie zobaczymy monitoringu nie możemy mówić o tym, która strona zawiniła – stwierdziła Rucińska.
– Według kierowcy taksówki, ataku dopuścili się pasażerowie białej skody (Adam i Dagmara), którzy na światłach podeszli do niego, zaczęli go szarpać i grozić, a także jako pierwsi zaatakowali go gazem. Według taksówkarza jego agresja była jedynie odpowiedzią. Dopóki nie zobaczymy monitoringu nie możemy mówić o tym, która strona zawiniła – stwierdziła Rucińska.
źródło: Radio Kolor
