
Serial w sprawie państwowego ubezpieczyciela trwa. Najpierw była już szefowa Kancelarii Prezydenta postanowiła zostać wiceprezesem spółki; teraz wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński próbuje udowodnić, że PZU ma się lepiej niż kiedykolwiek. Jak się okazuje, nie do końca.
REKLAMA
We wczorajszym "Kawa na ławę" w TVN24, wicemarszałek Sejmu, Joachim Brudziński podczas dyskusji o dymisji Małgorzaty Sadurskiej i jej niemal pewnym przejściu z Kancelarii Prezydenta do PZU na fotel wiceprezesa państwowego ubezpieczyciela, postanowił pochwalić się wynikami finansowymi tej firmy, przypisując zasługi swojej partii.
Od kiedy politycy PiS odpowiadają m.in. też za PZU, to ta firma osiąga zyski, o których nasi poprzednicy mogli pomarzyć.
To nie mogło ujśc uwadze dziennikarzy, komentatorów i internautów. Rafał Hirsch, dziennikarz ekonomiczny Gazety Wyborczej, na Twitterze przedstawił dane finansowe PZU za ostatnie 8 lat.
Okazuje się, że niższy zysk PZU zanotowało tylko w 2015 roku. W pozostałych latach, spółka zanotowała o wiele lepsze wyniki. W 2009 roku zysk wyniósł ponad 3,7 mld złotych, w 2013 prawie 3,3 mld złotych. Dla porównania, rok 2016 zamknął się w kwocie nieco ponad 2,4 mld złotych.
Na "mijanie się z prawdą" wicemarszałka zareagowali także inni.
Jak widać, aby usprawiedliwić obsadzanie kluczowych stanowisk w państwowych spółkach politykami partii rządzącej można powiedzieć wszystko, bez względu na to jak wygląda rzeczywistość. Nieważne też kto skłamie. Nie wiadomo tylko, czy z niewiedzy, czy z premedytacją.
