
Patrzy na ręce władzy, bo taka jest idea prawa dostępu do informacji. @Dane_Publiczne chciał się dowiedzieć czegoś więcej na temat tego, czy Beata Kempa kontaktowała się z policjantami z Oleśnicy i Sycowa po tym, jak na jaw wyszły szczegóły śmierci Igora Stachowiaka. W tym przypadku jednak jego prawo do informacji publicznej nie wystarczyło.
Obywatel ukrywający się za pseudonimem @Dane_Publiczne próbował dowiedzieć się, czy Beata Kempa konkretnego dnia maja tego roku jechała do Sycowa i Oleśnicy służbowym samochodem. Przy okazji pada jeszcze jedno pytanie, czy szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministra spotykała się z policjantami z Oleśnicy i z Sycowa. To właśnie stąd wywodzą się funkcjonariusze, którzy po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość szybko awansowali i są dziś wiązani z aferą we wrocławskiej komendzie.
@Dane_Publiczne, choć dotychczas często docierał do bardzo ciekawych informacji, tym razem jakby zderzył się ze ścianą. W odpowiedzi na swoje pytania dowiedział się tylko, że Beata Kempa nie korzysta ze służbowego auta. Ciekawie brzmi uzasadnienie odmowy odpowiedzi na trzecie pytanie. W sprawie domniemanego spotkania z policjantami złożyła do prokuratury zawiadomienie... Beata Kempa. W uwagi na taktykę procesową KPRM odmawia udzielenia odpowiedzi na tak postawione pytanie.
Dopiero w odpowiedzi na pytania posłów PO Kempa przyznała w końcu, że była w Oleśnicy. Wyjaśniła, że jej wizyta " miała bezpośredni związek z incydentem w Sycowie, gdzie nieznani sprawcy oplakatowali biuro poselskie plakatami o uwłaczającej treści". Policja w Oleśnicy prowadzi postępowanie w tej sprawie.
