Takie akcje najwidoczniej nie przemawiają do Polaków. Nasilają się rasistowskie i ksenofobiczne incydenty w Warszawie.
Takie akcje najwidoczniej nie przemawiają do Polaków. Nasilają się rasistowskie i ksenofobiczne incydenty w Warszawie. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Czułem wstyd przed moją rodziną, która przyjechała tu mnie odwiedzić. Zawsze chwaliłem polską gościnność, a tu spotkałem z odmową z powodów rasistowskich" – pisze na Facebooku pochodzący z Iraku Samer Tui. Tak wspomina próbę zaproszenia odwiedzających go bliskich do jednego z modnych warszawskich klubów. Próbę nieudaną, bo obsługa lokalu nie chciała wpuścić osób, które nie mówią po polsku lub angielsku.

REKLAMA
Nie ucichły echa skandalu związanego z tym, że na pokład autokaru popularnych linii kursujących na trasie Warszawa-Berlin nie wpuszczono czarnoskórego mężczyzny. Zaledwie wczoraj donosiliśmy w naTemat o efektach zakrojonej na szeroką skalę kampanii nienawiści przeciwko organizatorom dnia otwartego w warszawskim meczecie. W związku z groźbami kierowanymi pod ich adresem przez prawicę zwiedzanie odwołano. I szybko doczekaliśmy się kolejnych wieści, które potwierdzają, iż Warszawa coraz silniej zasługuje na status stolicy rasizmu i ksenofobii.
Jak opisuje na Facebooku mieszkający w Polsce od kilkunastu lat Samer Tui, do kolejnego przykrego incydentu doszło w dość popularnym warszawskim lokalu Meta Disco. Tui gościł w Polsce swoją rodzinę i chciał ją zabrać właśnie w to miejsce. Niestety nie wszyscy mówili po polsku lub angielsku. A ludzi władających innymi językami Meta Disco nie chciała ugościć. A na pewno nie chciano mieć gości mówiących po arabsku...