
Ta historia mogłaby się zdarzyć wszędzie. Nie od wczoraj mówi się, że w małych parafiach księża nader często stają się wyrocznią nie tylko w temacie wiary, ale i polityki. Ten proboszcz jednak zdecydowanie pomylił ambonę z mównicą sejmową.
REKLAMA
Małe miasteczko na Mazowszu. Kilka tysięcy mieszkańców, kościół, budynek ochotniczej straży pożarnej, ratusz stojący przy rynku i ostry konflikt na szczytach władzy. Tego, jakim cudem przeciwnik "dobrej zmiany" został burmistrzem, nie wiedzą nawet najstarsi górale. Dość powiedzieć, że jest, trwa i walczy nie tylko ze zdominowaną przez Prawo i Sprawiedliwość Radą Miasta, ale jeszcze z proboszczem miejscowej parafii. Także na ulicach miasta.
Konflikt rozgrywa się na wielu płaszczyznach. – Proboszcz czepia się wszystkiego – twierdzi mieszkaniec gminy, pan Tadeusz. – Wie pan, jednym się podoba to, co on mówi, innym nie. No różni są ludzie – dodaje. I opowiada o awanturze o kalendarz wydany przez miasto.
Któregoś dnia ksiądz oburzał się z ambony, że na jednym ze zdjęć promujących miasto, na pierwszym planie widać czołg, a dopiero w tle widać wieżę kościoła.– Ten czołg postawiono na postumencie, żeby umniejszyć znaczenie historyczne wybrania Polaka na papieża – przekonuje proboszcz, który domaga się zdemontowania pomnika.
– Tym czołgiem komuniści jeździli. Ten czołg powinien zostać zdjęty, to symbol upodlenia. To skandal, że tyle pieniędzy wydano na remont tego pomnika – przemawiał proboszcz do wiernych. – Czołg jak czołg, kawał żelastwa, własnych przekonań komunistycznych na pewno nie ma. Na takich czołgach walczyli polscy żołnierze, a ten stał się już symbolem naszego miasta – przekonuje pan Tadeusz. Pomnik stoi w takim miejscu, że większość przejeżdżających przez miasto musi go zobaczyć.
Ale czołg to nie jedyna rzecz, która nie podoba się proboszczowi. Kolejną jest obecna konstytucja. – Z tego co mówił podczas kazania, wynika, że konstytucja jest zła i nadaje się wyłącznie do kosza – wspomina pan Tadeusz. – I to tak prosto z mostu, czyli z ambony, łączył politykę z wiarą – dodaje.
Ksiądz przed lata przyzwyczajał wiernych do tego, że za nic ma rozdział państwa od kościoła i w kazania wplata wątki polityczne. Tym razem jednak przesadził, część wiernych nie wytrzymała i wyszła w środku mszy. – Raczej osoby przyjezdne – twierdzi burmistrz miasta. – Miejscowi nie wyjdą, boją się, że ksiądz obłoży ich anatemą. W takich małych miasteczkach jak nasze panuje przekonanie, że ksiądz może więcej.
Historia bynajmniej nie skończyła się w kościele. Gdy wierni wyszli, impreza przeniosła się na miejski rynek. – To był dzień świąteczny, najpierw msza, a potem część oficjalna w centralnym miejscu na rynku – wspomina pan Tadeusz. – No i nie wytrzymałem. Powiedziałem, co sądzę o mieszaniu spraw kościelnym z polityką i o wychwalaniu rządu, który łamie konstytucję. Ale proszę nie pisać, gdzie to się działo, nie zależy mi na eskalacji tego konfliktu. Dopiero będą do nas wycieczki przyjeżdżać – prosi burmistrz.
Nie wszystkim się podobało zachowanie księdza. – Ale byli i tacy, którym nie podobało się moje wystąpienie – przyznaje burmistrz. – Tego dnia doszło chyba do najgorszego kryzysu w naszych stosunkach i nie wiem, co będzie dalej. Choć na rynku staliśmy obok siebie i normalnie rozmawialiśmy – dodaje.
Hipokryzja? Burmistrz opowiada, że ksiądz nie zawsze był taki rozpolitykowany. – Zradykalizował się jakoś rok przed wyborami. Działał na rzecz mojego kontrkandydata, ale choć ludzie się tu liczą ze zdaniem księdza, to jakoś jednak zagłosowali na mnie – śmieje się. Burmistrz próbuje nawet tłumaczyć księdza. – Myślę, że on po prostu ulega wpływom kilku mieszkańców naszego miasta, takich bardzo propisowskich, którzy przy okazji są blisko związani z naszą parafią. Ksiądz potem powtarza to, co mu tam szepczą za uszami. Ci "doradcy” zachowują się trochę jak ten Gadzi Język z "Władcy Pierścieni”, zatruwając mu mózg.
Zdaniem burmistrza obecny proboszcz i tak nie jest najgorszy. – Poprzedni układał w kościele listy wyborcze, agitował ludzi. No owszem, z tym też nie jest lekko, zwłaszcza odkąd wygrała "dobra zmiana”, ale to w sumie dobry człowiek. Może niepotrzebnie się bawi w politykę, ale jak mówię - w małych miasteczkach ksiądz może więcej – dodaje burmistrz.
