
Nadchodzi definitywny koniec wielkich reklam w centrum Warszawy. Zabronione będzie przysłanianie budynków, witryny sklepów i banków. Mają zostać odsłonięte w co najmniej 80 procentach. Jarzące się wielkie ekrany reklamowe jak np. zegar długu publicznego Balcerowicza mają zostać wyłączone na noc. Istniejące już billboardy na słupach i dachach mają być eksmitowane w przeciągu 2 lat.
Opracowywaniem i koncypowaniem zapisów w uchwałach krajobrazowych zajmują się w gminach ludzie, którzy w większości są nastawieni negatywnie do reklamy. Sądzę, że bierze się to z małej wiedzy lub niewiedzy, a czasami nawet z chęci przypodobania się środowisku, z którego pochodzą. Tymczasem reklama jest ważna w demokratycznym państwie i gospodarce rynkowej. Pozwala nam dokonywać wyborów. Jest podstawą uczciwej konkurencji i przede wszystkim istotnym warunkiem swobody gospodarczej. Dotyczy to reklamy we wszystkich mediach.
Firmy mówią o potężnym ciosie dla branży. Według projektu uchwały, Warszawa została podzielona na trzy obszary, z czego ten najistotniejszy pod względem reklamowym, centralny, obejmuje całe Śródmieście oraz część przyległych terenów dzielnic: Wola, Ochota, Mokotów, Praga Północ i Praga Południe. Na obszarze tym będzie można umieszczać tylko formaty do 3 metrów kwadratowych.
Nowoczesna forma reklamy ze zmiennym obrazem, która dynamicznie rozwija się na całym świecie będzie mogła funkcjonować tylko w formie reklamy statycznej. To tak jak byśmy dysponowali promem kosmicznym, ale służyłby on do lotów z Warszawy do Łodzi lub Radomia
