Dlaczego Lidl i Biedronka tak późno rozpoczęły sprzedaż polskich truskawek? Odpuszczają biznes, gdy plantatorzy trzymają wysokie ceny.
Dlaczego Lidl i Biedronka tak późno rozpoczęły sprzedaż polskich truskawek? Odpuszczają biznes, gdy plantatorzy trzymają wysokie ceny. naTemat.pl

Niemal z przymusu i z wielotygodniowym opóźnieniem dwie największe sieci handlowe rozpoczęły truskawkowy biznes. Kto lubi polskie truskawki, ten wie, że najłatwiej jest kupić je w lokalnych warzywniakach, przy szosie niedaleko pola, na ulicznym starganie. Dlaczego nie w sklepie, dokładniej w dwóch największych sklepach?

REKLAMA
Truskawki – nasz narodowy towar eksportowy, biznes tysięcy plantatorów, niepokalana pretensjami miłość konsumentów. – Jest kilka odmian znanych na całym świecie, ale akurat w polskim klimacie udają się najlepiej – tłumaczył ten fenomen Janusz Glinicki, właściciel Sadpolu, był znany w branży jako polski król truskawek. Zacytujmy też innego króla:
Sezon na truskawki rozpoczął się w maju. Przecież codziennie mijacie coraz bardziej spalonych słońcem ulicznych sprzedawców. Dlaczego więc Lidl uruchomi sprzedaż tych owoców dopiero w lipcu, a Biedronka rozpoczęła dopiero dwa tygodnie temu? Co się dzieje, że odpuszczają biznes, kiedy nawet Społem wie, że to czas zarabiania na truskawkach (na zdjęciu powyżej).
Najpierw oficjalne odpowiedzi.
Biedronka

Polskie truskawki pojawią się już w najbliższych dniach, na początek w wybranych sklepach, a potem stopniowo w większej liczbie placówek. Aktualnie czekamy na pojawienie się na rynku większej liczby odmian. W przypadku tych produktów szczególnie postawiliśmy na drobnych producentów, wspierając ich wiedzą odnośnie jakości i procedur bezpieczeństwa żywności, aby nie tylko mogli dostarczać nam produkty, ale również rozwijać się i umacniać swoją pozycję rynkową.

Lidl

Uwarunkowania klimatyczne, a z tym związana również sezonowość, z którą mamy do czynienia nie tylko w Polsce, sprawiają, że asortyment Ryneczku Lidla cały czas się zmienia. Zawsze gdy mamy możliwość współpracy z krajowym dostawcą stawiamy na polskie warzywa i owoce. Truskawki, o których Pan wspomina nabywamy od polskich dostawców w sezonie letnim. W sklepach Lidl dostępne będą dla naszych klientów od lipca aż do października. Naszą strategią jest zapewnienie tego produktu na odpowiednią skalę, wysokiej jakości oraz w atrakcyjnych, niskich cenach.

Oczywiście każda z firm, zapewnia że wręcz kocha Polskę i polskie produkty, a dla klientów gotowa jest stanąć na głowie i zakręcić piruet. Jednak po tym wszystkim zadzwonił do mnie menedżer jednej sieci mówiąc, że oficjalna odpowiedź jest taka jak powyżej, ale nie może się powstrzymać, aby nie opowiedzieć szczerze o "problemie". – To może ja pana zbriefuję – powiedział.
Z maluchami nie handlujemy
Brak wystarczająco dużego dostawcy, który zapełniłby półki w kilkuset sklepach tym samym dobrej jakości produktem. Nie ma takiej grupy producenckiej, gotowej kilka miesięcy wcześniej podpisać kontrakt opiewający na warte miliony złotych dostawy. – Truskawki trafiają na giełdę owocowo warzywną w Broniszach, a stamtąd mali dostawcy niczym mrówki rozwożą produkt po sklepach. Taki handelek nie jest w naszym stylu – dodaje. Przeczytajcie, że duże sieci handlowe jak już z kimś wchodzą biznes to grubo i za miliony.
Co oni? Nie chcę się targować!
– Plantatorzy wiedzą, że Polak zapłaci każdą cenę za swój ulubiony owocowy przysmak. W tym roku nie chcą zejść z cen. Wolą sprzedawać mniej, ale nie dzieląc się marżą ze sklepem. Wolą się męczyć na ulicznych straganach, sprzedając za gotówkę, bez faktur itd. To czas kiedy muszą zarobić na cały rok – opowiada dalej.
Pierwsze truskawki (z tuneli) kosztują 25 zł/kg. Tanieją do 18-15 zł zł, gdy dojrzeją te spod przykrycia. Dopiero w pełni sezonu wchodzi produkt zebrany prosto z pola w okolicach Czerwińska z woj. świętokrzyskiego itd. – Nasi klienci są przyzwyczajeni do niskich cen. Dlatego sprzedaż rozpoczynamy dopiero wtedy, gdy ceny nieco "znormalnieją" – dodaje handlowiec.
Stop wyrzucaniu
Polityka korporacyjna sieci sklepu rygorystycznie zabrania wyrzucania jakiejkolwiek żywności. Truskawka to produkt, który najlepiej sprzedaje się kiedy jest świeży. W przeszłości okazywało się, że produkt który nie został sprzedany, szybko zamieniał się w błoto. – Zdarzało się, że musieliśmy codziennie wyrzucać towar warty ponad 100 tys. złotych. Było to nie do zaakceptowania dla centrali. Problem nie dotyczy truskawek importowanych, to odmiany twardsze i przystosowane do przechowywania – opowiada menedżer, dodając, że wstydzi się, że na półkach miał produkt z Hiszpanii, kiedy na parkingu pod sklepem były truskawki od chłopa. I te brali klienci. Pisaliśmy o fenomenie – jakikolwiek biznes pod popularnym sklepem to żyła złota.
Musi być oprysk
– W porównaniu do polskiego prawa mamy o wiele bardziej rygorystyczne normy dotyczące pozostałości na owocach środków ochrony roślin. Okazało się, że polscy hodowcy (szczególnie ci więksi) nie wyobrażają sobie uprawy bez zabiegów agrotechnicznych – relacjonuje menedżer.
A kiedy sklepowe badania wypadały niekorzystnie fukali ze złością: "co mi Pan tu gada, bez chemii, to się nie uda uzyskać takich ładnych owoców jak wy chcecie".
Podsumowując. Wielkim sklepom ciężko schylać po tak trudno "zarabialne pieniądze". Kto znajdzie na to sposób, zostanie milionerem.