
Czy lipiec 2017 roku będzie datą, kiedy po raz pierwszy od wejścia Sowietów do Polski, Polacy odzyskają demokratyczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości? – takie pytanie postawił wczoraj na antenie TVP Michał Rachoń. "Obrzydliwe"; "Oficer polityczny oddelegowany do TVPiS" – tak jego wystąpienie komentują internauci.
Prawicowy dziennikarz Michał Rachoń wczoraj znów się popisał. Zapowiadając na antenie TVP swój program "Minęła 20", zaczął mocno rozemocjonowany. "17 września 1939 roku wraz z wejściem Sowietów do Polski okupanci rozpoczęli tworzenie represyjnego systemu sądownictwa. Mianowani i kontrolowani przez Sowietów sędziowie w samych tylko latach 44-45 skazali na śmierć osiem tysięcy osób" – mówił Rachoń. Żywo przy tym gestykulował.
Tym komentarzem naraził się niektórym internautom. "Oficer polityczny oddelegowany do TVPiS przygotowuje mentalnie widzów do bolszewickiej czystki w sądach" – napisał na Twitterze rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec. "Obrzydliwe"; "Jak ta kreatura patrzy na siebie w lustro?" – komentowali inni.
Michał Rachoń
na antenie TVP
Przypomnijmy, że w środę przed północą na stronie Sejmu pojawił się projekt PiS, który przewiduje powstanie trzech nowych Izb Sądu Najwyższego. Zakłada on także, że w stan spoczynku przejdą sędziowie Sądu Najwyższego powołani na dotychczasowych zasadach. W składzie zostaną tylko ci wskazani przez ministra sprawiedliwości. Ponadto ma obowiązywać ograniczenie wiekowe do 65 roku życia dla mężczyzn, a 60 lat dla kobiet. Wielu uważa, że ustawa pisana jest po to, by usunąć ze stanowiska obecną pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf, która w listopadzie ukończy 65 lat. Również w środę PiS uchwalił nowele ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych.
