Radosław Sikorski nie zapłacił za zdjęcie Natalii Siwiec. Kolejne kontrowersje wokół Twittera szefa MSZ

Dyskusja na Twitterze autora zdjęcia Natalii Siwiec i Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych
Dyskusja na Twitterze autora zdjęcia Natalii Siwiec i Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych Fot. Twitter / Piotr Bławicki / East News
Radosław Sikorski był wczoraj krytykowany za udostępnienie na Twitterze zdjęcia Natalii Siwiec. Teraz okazało się też, że nie przestrzega ustawy o prawie autorskim, bo nie miał praw do fotografii. Dziś zaprotestował fotograf, który jest jego autorem.

"Poland's wunderwaffe strikes back./Nasz odwet na BBC" - napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Pod wpisem zdjęcie najbardziej znanej polskiej kibicki Natalii Siwiec w koszulce z napisem "Bad Boy Campbell" ("zły chłopak Campbell" - odniesienie do słów brytyjskiego piłkarza w kontrowersyjnym dokumencie telewizji BBC).

O ile z przekazem Miss Euro 2012 można się zgadzać lub nie, dziwi miejsce publikacji zdjęcia. Na Sikorskiego spadła wczoraj fala krytyki. – Taki określenia w ustach szefa MSZ są raczej niestosowne – mówił naTemat dr Janusz Sibora, specjalista do spraw protokołu dyplomatycznego. Okazuje się jednak, że minister podpadł także prawnikom, bo umieścił zdjęcie, do którego nie miał praw.

Czytaj też: Najpiękniejsza kibicka Euro dla naTemat: Mogłabym uwieść Ronaldo. Zobaczyłby, że polskie dziewczyny są gorące [wywiad]

Całą sprawę wyśledziła Kinga Kenig, fotoedytorka "Gazety Wyborczej", która jako pierwsza napisała o tym na swoim blogu "Blindsport". "Z zasady, na serwisy społecznościowe nie można wrzucać zdjęć, które do nas nie należą, gdyż robiąc to udzielamy serwisowi licencji, której faktycznie nie mamy. Jest to niezgodne z prawem" – stwierdziła.


Szybko o sprawie dowiedział się też autor zdjęcia, który zwrócił Radosławowi Sikorskiemu uwagę za pomocą Twittera.
Piotr Bławicki
fotograf

Panie ministrze miło mi, że opublikował Pan moje zdjęcie N.Siwiec. Liczę, że ureguluje Pan honorarium za tę publikację. Podaję kontakt, by legalnie mógł Pan kupować moje zdjęcia. CZYTAJ WIĘCEJ


Minister spraw zagranicznych zareagował bardzo szybko: "Gratuluję zdjęcia. Dobra promocji Polski. Naturalnie uszanujemy prawa autorskie" - napisał. Jednak Piotr Bławicki nie doczekał się właściwego podpisania fotografii. Nie wiadomo też, czy otrzyma za nią zapłatę. Wciąż jest nadzieja, że tak szacowna instytucja wywiąże się ze zobowiązań swojego szefa.

Dziwi tylko, że minister mający około 10 tysięcy złotych miesięcznie na prowadzenie biura poselskiego i dalece większe środki na biuro prasowe resortu, nie miał w swoim otoczeniu ludzi, którzy sprawdziliby tak nieistotny z pozoru sposób.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...